Rodzaj osoba

Charakter człowieka jest zespołem cech psychicznych. Kształtuje go ogromna liczba czynników. W dużej mierze zależy od sfery emocjonalnej danej jednostki oraz kierujących ją uczuć. Osoba fizyczna może wybrać (jeżeli inne przepisy nie stanowią inaczej) formy opodatkowania: Opodatkowanie na zasadach ogólnych (według skali podatkowej). Najprościej rzecz ujmując, stawką 17% opodatkowany jest dochód, czyli różnica pomiędzy osiągniętymi przychodami a kosztami uzyskania przychodu. Stopnie niepełnosprawności – orzekanie o niepełnosprawności. Aby uzyskać orzeczenie o niepełnosprawności należy zgłosić się do instytucji, która zajmuje się orzekaniem o niepełnosprawności w powiecie, w którym mieszka osoba zgłaszająca wydanie orzeczenia. Wszystkie procedury nie są skomplikowane – należy pobrać formularze, wypełnić je, dołączyć i skompletować ... Rodzaj rzeczowników osobowych związany jest z rodzajem naturalnym, czyli płcią nazywanych przez nie osób: ten mężczyzna ta kobieta to dziecko ci mężczyźni te kobiety te dzieci pan – pani nauczyciel – nauczycielka bielszczanin – bielszczanka Mirosław – Mirosława lokator – lokatorka turysta – turystka aktor – aktorka ... Prawda: opowiadanie to epika, podmiot liryczny to inaczej osoba mówiąca w wierszu, epika, liryka, dramat to rodzaje literackie, mit to gatunek epicki, legenda należy do epiki, komedia należy do dramatu, nowela to epika , baśń należy do epiki, Fałsz: opowiadanie to liryka, podmiot liryczny to inaczej narrator, epika, liryka, dramat to 3 gatunki literackie, mit to gatunek liryki, legenda ... Zadanie: określ osobę, liczbę, rodzaj, czas i tryb podanych Rozwiązanie:posłuchajcie 2 osoba, liczba mnoga, tryb rozkazujący zaczynamy 1 osoba, czas teraźniejszy, tryb rozkazujący kończy 3 osoba, liczba pojedyncza, czas teraźniejszy,tryb oznajmujący będziemy wiedzieli 1 osoba, liczba mnoga,czas przyszły, tryb oznajmujący wiemy 1 osoba, liczba mnoga,czas teraźniejszy, tryb ... Jaka jest osoba,liczba,czas i rodzaj tych wyrazów? Mówimy Zrobię Będziesz opowiadał Skakało Maszerowali Podleję Jecie Iść wpisz to np. tak: zobaczymy- osoba 2. , liczba mnoga , czas przyszły , rodzaj męskoosobowy osoba (język słowacki) wymowa: znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński (1.1) osoba (jednostka, człowiek, ktoś) (1.2) praw. osoba (1.3) lit. osoba (1.4) gram. osoba odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: (1.1) milá / prívetivá / vážená / vážna / poriadna / súca / inteligentná / významná osoba • sedadlo / stôl pre dve osoby Rodzaj umowy. Podstawa opodatkowania. ... Osoba fizyczna w polu nr 9 wpisuje swoje imię, nazwisko i datę urodzenia, a w kolejnym polu nr 10 podaje imię matki i ojca. W przypadku osoby prawnej należy wpisać pełną i skróconą nazwę firmy, odpowiednio w polu nr 9 i nr 10. trzecia osoba: oznacza zwykle kontekst, czyli przedmiot (osoba lub rzecz), który nie jest ani nadawcą, ani odbiorcą komunikatu — on, ona, ono (np. Jacek śpiewa , K asia czyta , Kot śpi ) lub grupa osób — oni ( Jacek i Kasia śpiewają, ludzie śpiewają ).

Dlaczego przestępcy są karani?

2020.08.16 12:12 leBuska Dlaczego przestępcy są karani?

Istnieją dwa podstawowe tłumaczenia dla karania ludzi za popełnione przestępstwa. Retrybutywizm zakłada, że każdy, kto złamał prawo zasłużył na to, by zostać ukarany. Głównym myślicielem związanym z retrybutywizmem jest Immanuel Kant, który uważał, że wszystkie dzieci rodzą się białe, a jeżeli grzeszą, to zaczynają czarnieć, co oczywiście w żaden sposób nie wpłynie na moją ocenę jego poglądów. Zdaniem Kanta i jemu podobnych jeżeli zadało się komuś cierpienie, to zasługuje się na proporcjonalne cierpienie w formie kary. Kara jest rodzajem zapłaty za popełnione zło. To takie oko za oko Hammurabiego, tylko opisane dłuższymi słowami - “Accordingly, whatever undeserved evil you inflict upon another within the people, that you inflict upon yourself” Tu pojawia się problem z retrybutywizmem – jaki rodzaj cierpienia można zadać, by kara była proporcjonalna do popełnionego przestępstwa? Jeżeli ktoś sprzedaje podrobione perfumy, to za karę powinien śmierdzieć przez miesiąc?
Co innego dzieje się w przypadku konsekwencjalizmu. Jeremy Bentham, twórca konsekwencjalizmu (zwanego częściej utylitaryzmem) uważał, że ciężar spowodowany karą jest złem, a to oznacza, że karę można nałożyć tylko wtedy, gdy ma szansę dać wyższe dobro. Tym dobrem może być zmniejszenie przestępczości, wyższe poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie, czy niedopuszczenie do kolejnych przestępstw2. Tu również pojawiają się problemy, bo jeżeli zakładamy, że ukaranie kogoś jest dobre, gdy pozwala na wyższe dobro, to nie ma znaczenia, czy ten, który został ukarany, jest winny. Jeżeli istnieje obawa wybuchu zamieszek w związku z wypuszczeniem niewinnej osoby, to ta osoba powinna być skazana za niewinność, by do nich nie dopuścić.
Retrybutyzm i utylitaryzm powstały setki lat temu, przez co znacznie różnią się od współczesnego postrzegania przestępczości. Dlatego współcześnie można odnaleźć inne teorie. Teoria edukacyjna Jean Hampton odwraca cel stawania kar ze społeczeństwa na więźnia. Zamiast odstraszania od popełniania przestępstw poprzez wzbudzanie strachu przed karą, należy nauczyć, że popełnianie przestępstw jest moralnie niewłaściwe. I tu też pojawia się problem. Ludzie popełniający przestępstwa rzadko popełniają je, bo nie wiedzą, że to coś złego. Robią to z chęci zysku, niekontrolowanej agresji, czasem nawet z powodu przyjemności wynikającej z czyjegoś cierpienia. Może tu brakować miejsca na edukację.
To może tworzyć wrażenie, że nie ma pewnego, niezaprzeczalnego powodu, dla którego przestępcy są karani. I to prawidłowe wrażenie „Nothing works” to mantra powtarzana przez ekspertów w dziedzinie prawa od dekad. Co prowadzi nas do klasycznej części analizy zachowania społeczeństwa – eksperymenty na szczurach! Czy to działa? Nie wydaję mi się, ale ludzie to lubią!
Szczur został nauczony wciskania guziika, a po jakimś czasie odcięto jakiekolwiek konsekwencje po jego wciskaniu3. Szczur wcisnął guzik 100 razy zanim uznał, że nie dostanie kolejnej nagordy Następnie, po nauczeniu wciskania guzika, szczur został ukarany poprzez porażenie prądem. Ponownie po zadaniu kary guzik, a także prąd został wyłączony. Szczur ponownie guzik sto razy, tyle samo, co bez kary. Oznacza to, że karanie szczura nie wpływa na jego zachowanie. Jedyne co zrobił, to zaczął wciskać guzik z większą ostrożnością – zamiast zrezygnować z działania zagrożonego karą, zaczął starać się jej uniknąć. Możliwe, że ludzie zachowują się tak samo.
Zwłaszcza, że badanie ludzi może dać podobne wyniki. W 1975 roku Robert Martinson stworzył analizę 30 lat badań nad efektywnością terapii korekcyjnych w więzieniach i ich wpływu na recydywę4. Po sprawdzeniu 231 materiałów okazało się, że nie ma żadnego skutecznego sposobu na przeciwdziałanie recydywizmowi. No muszę przyznać, że liczyłem na lepszą wiadomość. Dzięki temu, każdy kto tylko mógł zabrał się za „wojnę z przestępczością” - zwiększone kary, ograniczenie zwolnień warunkowych, każdy przestępca dostawał ciepłą Colę, i to latem, to na pewno ich zniszczyło5. No i po wprowadzeniu tych zmian USA mają największą populację więźniów na Świecie więc... może coś nie wyszło.
Zwłaszcza że, i to Was pewnie nie zaskoczy, to badanie nie było idealne. Martinson stwierdził, że żaden typ działania nie pokazuje powtarzalnego sukcesu. Ale wśród tych typów sukcesy zdarzają się regularnie – połowa z badań Martinsona pokazywała spadek recydywizmu. Po prostu żaden sposób działania nie dawał 100% gwarancji sukcesu, więc każdy jest zły. Sam Martinson stworzył kolejne analizy o znacznie niej fatalistycznych perspektywach, ale te nie zwróciły uwagi mediów, więc nie dotarły do opinii publicznej. Błędnie zinterpretowane badania doprowadziły do daleko idących negatywnych skutków, a fakt, że Martinson później przyznał, że się mylił, niczego nie zmienił. Skąd ja to znam? Wspominałem, że później się zabił? Nie mógł żyć ze zniszczeniami, które powstały w prawie przez jego błędy. Wierzył, że nic już tego nie zmieni i odebrał sobie życie.
W zupełnie inny sposób do analizy systemu kar podszedł Michel Foucault. Foucault w książce „Dyscyplina i kara” analizuje przemianę systemu kar we Francji między XVIII a XIX wiekiem, gdy zrezygnowano z brutalnych publicznych egzekucji i zastąpiono je więzieniami. Do XVII wieku tortury były pokazem siły. Król poprzez kata pokazywał wszystkim, że potrafi egzekwować prawo, a że egzekucje były publiczne, każdy mógł na własne oczy zobaczyć siłę władzy.
Ta widoczność z czasem stała się problemem. Jeżeli chcesz podważać władzę, a przedstawiciel władzy stoi na podeście w centrum miasta, możesz zacząć rzucać w niego kamieniami, aż sobie pójdzie. W drugiej połowie XVIII publiczne egzekucje wiązały się z publicznymi protestami. W jednym z protestów kobieta pracująca jako służba w bogatym domu ukradła kawałek chusty i została za to skazana na śmierć. Ludzie zaczęli rozumieć, że takie traktowanie jest niedopuszczalne, co spowodowało protesty. W reakcji na podobne protesty protesty kary stopniowo przestały być publicznym spektaklem, rezygnowano z tortur zastępując je krótką egzekucją, a same egzekucje wycofywały się z rynków, przed więzienia a z czasem do ich wnętrza.
Drugą częścią przemiany systemu kar było wprowadzenie dyscypliny. Systemowy trening wojsk pozwalał na wprowadzenie dyscypliny, żołnierze stali się lepiej wytrenowani i przede wszystkim, posłuszni. I tak w 1830 roku więźniowie żyli na bazie ścisłego programu, w którym regulowane było każde działanie z dokładnością kilku minut. Foucault twierdził, że taka dyscyplina to forma władzy. Z czasem, dzięki stałej obserwacji i egzaminacji można sprawić, by ludzie dyscyplinowali sami siebie. Jeżeli możesz kontrolować każde zachowanie, każdy ruch i każdy nawyk, możesz też kontrolować myślenie.
Tak przynajmniej uważał Foucault. Jego krytycy zwracają uwagę, że władza dyscyplinarna to pochodna prawdziwej władzy – gdy znika możliwość wywierania wpływu na jednostkę, znika dyscyplina. W „Dyscyplinie i Karze” można też znaleźć pewne nieścisłości historyczne – ostatnia kara śmierci we Francji miała miejsce dwa lata po śmierci Foucaulta, co podważa jego ideę, przemiany systemu w XVIII wieku.
Ja uważam, że lepiej patrzeć na kary z utylitarystycznego punktu widzenia i dążenia do wyższego dobra, zamiast patrzenia na przestępców jako ludzi, którzy zasługują na cierpienie. Wydaję mi się, że analiza Foucault powinno się traktować bardziej jako ostrzeżenie przed możliwościami działania władzy, ale może to przez to, że jego idea jest skrajnie negatywna i mam wobec niej czysto osobistą niechęć.
Żródła
Rertybutywizm, utylitaryzm i teoria edukacyjna - https://www.iep.utm.edu/m-p-puni/
Kant i rasizm - "The N*** are born white, apart from their genitals and a ring around the navel, which are black. During the first month blackness spreadM across the whole body from these parts." - https://blogs.umass.edu/afroam391g-shabazz/files/2010/01/Eze-on-Kants-Race-Theory.pdf
Kary nie działają – eksperymenty na szczurach - https://www.psychologytoday.com/us/blog/feeling-our-way/201401/punishment-doesnt-work
Raport Martinsona - https://www.washingtonpost.com/archive/opinions/1989/04/23/criminology/3e8fb430-9195-4f07-b7e2-c97a970c96fe/
Michel Foucault – Dyscyplina i Kara
By pomóc zrozumieć Foucaulta – podcast Philosophy This, polecam! - http://philosophizethis.org/episode-121-transcript/
Krytyka Foucaulta -
http://citeseerx.ist.psu.edu/viewdoc/download?doi=10.1.1.529.882&rep=rep1&type=pdf
https://martirosyantigran.wordpress.com/2013/12/30/critique-of-foucaults-theory-of-disciplinary-powe
submitted by leBuska to filozofia [link] [comments]


2020.08.01 16:56 Peuer Czy Fryderyk Chopin jest w Polsce niedoceniany? (uwaga, wypociny)

Mam takie wrażenie, że jednak jest.
A to trochę dziwne. Tyle się można nasłuchać, jaki to geniusz, jaki powód do dumy, a jaka wrzawa się podnosi, gdy nie daj Boże jakiś niedoinformowany obcokrajowiec nazwie Chopina Francuzem. Chopin genialnym Polakiem był i już!
A muzyka klasyczna w Polsce - jakoś niezbyt popularna. W środkach masowego przekazu z muzyką klasyczną spotykam się chyba tylko w Jednym z Dziesięciu, gdzie od czasu do czasu padnie jakieś pytanie muzyczne i z reguły mało kto zna tak znane dzieła. Owszem, istnieją jakieś stacje radiowe tylko z muzyką klasyczną, ale równie dobrze mógłbym sobie puścić na YT. Nie o to chodzi, chodzi o popularyzację tej muzyki wśród tych, którzy nie mieli z nią wcześniej styczności. Na Polska praktycznie w ogóle postów o muzyce klasycznej, o Chopinie to samo. A mieliśmy w tym roku 210 rocznicę jego urodzin! Nikt nic nawet nie wspomniał.
Pozwoliłem sobie ostatnio na mały eksperyment. Wyselekcjonowałem grupę 10 osób, z różnym wykształceniem, z różnym pochodzeniem (ok, może było to po prostu pierwsze 10 osób, na jakie trafiłem, ale faktycznie z różnym wykształceniem, zawodami itd.). Wybrałem dwa, dobrze znane miłośnikom muzyki klasycznej utwory - Etiudę Rewolucyjną Chopina i Liebestraum nr 3 Liszta. Dla laika - podobne dosyć brzęczenie, romantyczne utwory, cholera wie, kto to tam skomponował. Ktoś, kto choć trochę zna Chopina, raczej powinien wyczuć, że Liebestraum nie jest jego autorstwa. Etiudę chyba powinien znać każdy (?).
Najpierw spytałem, kto skomponował te utwory - 7/10 osób odpowiedziało Chopin, jedna osoba wskazała Beethovena, jedna Bacha, jedna od razu się poddała i powiedziała, że i tak nie wie, bo nikogo nie zna. Jedna osoba od razu wiedziała, że Liebenstraum jest Liszta (choć nie przypomniała sobie tytułu).
Potem tym, którzy odpowiedzieli Chopin, powiedziałem, że tylko jeden z utworów jest jego autorstwa. 2/6 osób tym razem wskazało poprawny utwór, aż 4 stwierdziły, że to Liebenstraum.
Spytałem trzech osób, które rozpoznały utwór Chopina o jego tytuł. Jedna osoba powiedziała, cytuję, "chyba jakiś mazurek albo coś takiego, nie wiem", druga wskazała poprawnie Etiudę Rewolucyjną, chociaż nie była w stu procentach pewna. Nie wiem, czy była pewna w 97%, czy w 15%, ale niech jej będzie. Osoba, która od razu odróżniła utwór Chopina od Liszta, poznała Etiudę bez problemu.
Jak myślicie, dobry wynik, czy nie? Moim zdaniem nie. Nie każdy musi tę muzykę lubić, ale uważam, że powinien rozpoznać bodaj najbardziej sławny z utworów najbardziej sławnego Polskiego kompozytora.
Do rzeczy.
Jeśli czytasz te wypociny i nie potrafisz skojarzyć tytułu "Etiuda Rewolucyjna" z żadnym konkretnym utworem - spróbuj jej posłuchać.
Muzyka klasyczna jest dla każdego, jest tak samo dostępna jak każdy inny rodzaj muzyki. A jeśli chcemy być dumni z Chopina, powinniśmy znać jego dzieła. Zamieszczam pod spodem listę moich ulubionych wraz z linkami na YT, a nuż kogoś uda się wciągnąć w świat muzyki klasycznej? Ja zacząłem w wieku chyba 15 lat, wcześniej moimi ulubionymi gatunkami muzycznymi były rap, metal. Wciągnąłem się i słucham do dziś.
___
Etiuda op. 10 nr 12 (Rewolucyjna): https://www.youtube.com/watch?v=X0UJEx9S1bU
Etiuda op. 25 nr 11 (Wiatr Zimowy): https://www.youtube.com/watch?v=gZjdAWgjLx8
Etiuda op. 25 nr 12 (Ocean): https://www.youtube.com/watch?v=9IbCEF1XF9Q
Fantazja Impromptu: https://www.youtube.com/watch?v=fBA-38mzabs
Nokturn op. 9 nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=Nb3vj9zTHX0
Nokturn op. 9 nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=9E6b3swbnWg (150 mln wyświetleń na YT, komentarze przybywają cały czas, w najróżniejszych językach, ale polskie wcale nie dominują...)
Polonez op. 53 (Heroiczny): https://www.youtube.com/watch?v=8QT7ITv9Ecs
Polonez op. 40 nr 1 (Wojskowy): https://www.youtube.com/watch?v=hbnunexhlXM
Walc op. 64 nr 1 (Minutowy): https://www.youtube.com/watch?v=YwAAosTb9O4
Walc op. 64 nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=hOcryGEw1NY
Grande Valse Brilliante op. 18: https://www.youtube.com/watch?v=g2r7skqSkNM
___
A jeśli ktoś tutaj lubi muzykę klasyczną - zastanawiałem się ostatnio nad tym, co powiecie na cykliczny wątek o muzyce klasycznej? Możnaby tam wymieniać się nowo odkrytymi dziełami, niekoniecznie polskich twórców. Ja na przykład ostatnio odkryłem bardzo niedocenianego Scriabina, chętnie zapoznałbym kogoś z jego twórczością.
No i przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi. Pomysł na ten wątek od dawna chodził mi po głowie, namnożyło się rzeczy, o których chciałbym wspomnieć, postanowiłem poskracać i wyszło jak wyszło. A o wielu rzeczach pewnie i tak nie wspomniałem.
submitted by Peuer to Polska [link] [comments]


2020.07.15 03:21 Live_Cranberry Czy jest tu ktoś kto zna się na diecie z niskim indeksem glikemicznym?

Część. Tak jak w tytule szukam osoby która pomogła by mi z dietą z niskim ig, staram się czytać o tym na necie ale nic nie mogę znaleźć konkretnego tylko te same informacje powtarzane na okrągło a mam dużo pytań na które nie mogę znaleźć informacji.
Aby przybliżyć mój problem postaram się napisać trochę o mnie: Mam 20lat 187cm wzrostu i ważę już ponad 110kg. Posiadam niesamowitą zdolność do przybierania masy. W ciągu ostatniego roku przybralem aż 10kg i jestem tym przerażony mimo tego że bardzo się nie obiadam. Rok temu okazało się że mam niedoczynność tarczycy ( 19 lat świetny czas aby dowiedzieć się takich rzeczy, a lekarz kręcił nosem i nie chciał mi nawet dać skierowania na badanie krwii aby sprawdzić liczbę hormonów kocham NFZ ).
Aby nie czekać udawałem się prywatnie do tego lekarza od tarczycy ( endydenendokrynologa nigdy nie potrafię zapamiętać tej nazwy ) dostałem oczywiście tabletki z hormonami i polecono mi diete z niskim indeksem glikemicznym. Na początku trzymałem się jej dość restrykcyjnie i udało mi się schudnąć 5kg lecz po około 2 miesiącach nie dałem już dalej rady. Problem był w waflach ale o nich napisze później przy okazji pytania odnośnie chleba.
Oczywiście staram się ćwiczyć. Mam gumę do ćwiczeń oraz staram się jeździć na rowerze ale nawet to nie przynosi jakiś spektakularnych efektów. Nie oczekuje natychmiastowych zmian ale braki zmian po miesiącu mnie demotywują.
Jednym z takich kluczowych pytań co jeść zamiast białego chleba? Rozumiem że biały chleb jest wysoko w indeksie ale co ja poradzę, ja po prostu kocham biały chleb. Inne rodzaje chleba czy to jakieś pełnoziarniste, gracham itp itd zwyczajnie się nimi przejadam po kilku dniach albo zabijają mi smak jakieś wędliny czy innych produktów. Biały chleb, ew tostowy i jego różne rodzaje są jedynymi rzeczami które jestem w stanie jeść na dłuższą metę dosłownie nonstop. Chyba że są jakieś substytuty dla chleba w ogóle i nie są to żadne wafle na których dosłownie wymiekam po chwili, a miałem już do nich dwa podejścia raz w domu raz sam w akademiku i nie należą one do przyjemnych ( testowałem różne wafle i żadne nie przypadają mi do gustu ). Widziałem też żeby używać awokado problemem jest że w moim wielkim mieście z jednym wiekszym sklepem nie można dostać takich rzeczy a nie powiem już o tym że awokado wydaje mi się drogie co jest dosyć dużym problemem dla mnie biednego studenta.
Też pytanie czym mogę zastąpić cukier? Wiem że nie jestem w stanie wyzbyć się go z kawy i herbaty ( chyba że prawdziwej angielskiej na którą nie zawsze mam ochotę ). Słodzik mi nie smakuje nawet nie wiem czy jest on dobrym substytutem w kontekście IG.
Co mogę w sumie jeść na obiad? Coś co nie jest w ogóle przygotowywane Bóg wie ile. Jestem dość leniwy i zależy mi na czasie. W trakcie mojej diety jadłem dużo kasz ale też nie wspominam tego dobrze. Na krótką metę jest to ok, bo da radę wytrzymać ale potem odbiera mi to przyjemność z jedzenia a dieta ta ma zmienić moje odżywianie na całe życie a nie tylko miesiąc. Prawdopodobnie to przez to że kasza była czesto jak by to powiedzieć no sama, bez sosu itp tylko z mięsem ew warzywami z patelni. Czy mogę dodawać do kasz i brązowego ryżu jakieś kupne sosy? Np do ryżu słodko kwaśny? Wtedy bym był tak naprawdę ustawiony bo wtedy jedzenie nie będzie takie monotonne i będzie co najważniejsze smaczne.
Wiem akurat że mięso ma niski indeks, raczej będę jadł głównie kurczaka. Czy smażony w tych papirusach się nada?
Też co z ziemniakami? Czy mogę zjeść raz na jakiś czas dosłownie garstkę? 3 małe ziemniaki i z tym jakieś inne produkty z niskim indeksem? Słyszałem że można w ten sposób mieszać produkty ale nie do końca rozumiem jak to działa.
Nie mogę sobie przypomnieć innych pytać o ile takie miałem. Większość raczej wynika z moich poprzednich prób. Dziękuję ślicznie z góry jeżeli jakaś miła osoba postara się mi pomóc. Przepraszam też za mój Polski. Prawdopodobnie nie ma tam wielu przecinków i znajdzie się tam wiele innych rażących głównie Polonistów w oczy błędów. Raczej lepiej radzę sobie z matematyką niż własnym ojczystym językiem.
submitted by Live_Cranberry to Polska [link] [comments]


2019.10.01 23:04 sebulec123 Pierwsza Sesja Lochów I Smoków - Z czym to się je, co to w ogóle jest. Cz. 1

A więc trafiłeś na ten post... Albo ktoś Cie tu przysłał albo sam(a) się znalazłeś(aś) bo chcesz wiedzieć jak zagrać...
A więc zacznijmy od pierwszej rzeczy...

Czym są Lochy i Smoki (eng. Dungeons and Dragons, D&D, DnD, dedeki, ddki, LiS)?

DnD to gra fabularna gdzie wszyscy gracze poza jednym wcielają się w postać fantasy i opisują swoje działania. Mogą robić co się żywnie im podoba, a wynik ich akcji zależy od umiejętności ich postaci, ekwipunku posiadanego przez ich postać oraz losu ( czyli rzutu kością który musi wskazać liczbę odpowiednio wysoką).Jeden z graczy wciela się w tym czasie w Mistrza Gry (Mistrza Podziemi, eng. Game Master, Dungeon Master). Jego zadaniem jest mówienie co postacie widzą, odpowiada za głosy lokatorów tworzonego świata, działania i akcje potworów i wszystkiego co w świecie gry się dzieje (w skrócie tworzy lub przedstawia fabułę i świat).
Przykład. Mistrz Gry, Gracz 1 i Gracz 2 w trakcie sesji:
MG*: "Wchodzicie do karczmy, widzicie śpiącego karczmarza, grupę krasnoludów grających w karty, śpiącego/ upitego mężczyznę i 4 kłócące się kobiety. Co robicie?"*
Gracz 1*: "Jako że jestem łotrem, moja postać jest dobra w kradzieży kieszonkowej a monet na piwo brak, podchodzę cicho do śpiącego mężczyzny i próbuję zabrać mu sakwę z monetami jeśli taka jest na wierzchu."*
Gracz 2*: "W takim razie jako bard, wyjmuję gitarę i próbuje ściągnąć na siebie uwagę wszystkich, tak by Gracz 1 miał łatwiej. Zaczynam śpiewać do kobiet <...".*
MG*: "Gracz 1 rzuć na kradzież, Gracz 2 rzuć na występ".*
Gracz 1*: "19".*
Gracz 2*: "Wyrzuciłem jeden na kości, do tego dodaje plus 3 z karty postaci. Czyli 4.".*
MG*: "Graczu 1, podchodzisz i szybko wsuwasz dłoń tam gdzie normalnie ludzie trzymają monety.. Czujesz sakwę pełną złota i szybciej niż mrugnięcie wyciągasz ją spod jego płaszcza i wrzucasz do swojej torby... Jednocześnie czujesz że twoja dłoń jest cała mokra od zimnej krwi."*
"Graczu 2... Niestety widok zdenerwowanych mieszkanek miasteczka sprawia że dopada Cię lekka trema i strach i łamiącym głosem próbujesz coś zaśpiewać... Lecz niestety niczym nastolatek w trakcie mutacji wychodzi z Ciebie cichy skrzek i kilka niezgranych dźwięków gitary..."

Dobra... To jakie są założenia świata? Czy muszę znać Władcę Pierścieni na pamięć, by być dobrym graczem...?

Nie musisz być fanem fantasy, nerdem lub czytelnikiem lotr-a... Założenia są proste, a odkrywanie świata jako osoba, która nic nie wie o elfach i krasnoludach, jest jeszcze zabawniejsza (według mnie). A co do świata. Wszystko zależy od mistrza gry i/lub przygody w którą gracie. Na ogół wygląda to jak mieszanka średniowiecza, władcy pierścieni, gry o tron i robin hooda. Na świecie są elfy, krasnoludy i magiczne stworzenia. Część społeczeństwa to zwykli zjadacze chleba, rycerze, wojownicy, złodzieje itd... Inni to potężni magowie i stworzenia mityczne... Ogólnie jest magia, jest zabawa....
Czy wszystko jest radosne i kolorowe? To też zależy. Część osób gra w świecie skupiającym się na poznawaniu magii, lore i odkrywaniu czegoś nieznanego... Inni grają w światach gdzie magia jest marginalna i rzadka, ludzie walczą o przeżycie i klimat jest bliższy do wieków ciemnych średniowiecza... i równie ponury.... To jak będzie z wami zależy od was!

Czy gra polega na robieniu głosów i przebieraniu się? Czy seriale mają racje że grają w to tylko nerdy z teorii wielkiego podrywu i dzieci ze stranger things?

Przebrania i zmiana głosu nie jest wymagana... choć jest fajnym smaczkiem... Ale trzeba pamiętać o najważniejszej zasadzie: MASZ SIĘ DOBRZE BAWIĆ!. Na pierwszych sesjach ciężko jest od razu robić niski głos dla swojego orka i wykrzykiwać okrutne slogany ze swojego plemienia. Dla wielu osób jest to dziwne i boi się, że inni ich wyśmieją. Wszystko na spokojnie. Jak nie czujesz się na tyle wyluzowany lub pewny w towarzystwie, by robić głosy lub wielkie przemówienia to zacznij od podstaw. Zamiast jak w serialu stanąć w swojej długiej szacie i uszami elfa i głosem 100 letniego mnicha krzyknąć patrząc mistrzowi gry w oczy, jako odpowiedź na pojawienie się łotrzyków:
"Wy głupcyyy! To JA! Ganbolf! Pogromca złoczyńców, niszczyciel światów, DRŻYYYYJCIEEE!.", możesz powiedzieć
"YYy dobra. Widzę że jestem w zasięgu ich wzroku i powinni mnie słyszeć, to zaczynam krzyczeć głośnym i stanowczym głosem kim jestem i że jestem magiem który ich zniczy itd. Ogólnie staram się przekazać że zadzierają ze złą osobą".
Zrób tak by się czuć bardziej swobodniej i lepiej się bawić. Bez pośpiechu. Bawcie się dobrze, a reszta przyjdzie sama.

Ile trwają sesje? Co mam ze sobą zabrać? Co muszę wiedzieć? Jak wygląda przygotowanie się w praktyce?

Ktoś Cie zaprosił i wie że zaczynasz to da Ci znać co wiedzieć lub co zabrać (może nawet odkrył ten wpis i Ci go wysłał). Najczęściej najlepiej przeczytać coś o grze i poznać podstawowe zasady. Jeśli masz kości do gry (nie tylko te sześcienne, ale także dwunasto-ścienne, 10-ścienne, 20, a nawet 100 ścienne) to je zabierz, na pewno się przydadzą. Czasem jak się wciągniesz w świat i wiesz mniej więcej kim chcesz zagrać, możesz pobrać gotowe karty postaci na wybranym poziomie. Czasem przydaje się też apka do rzucania kośćmi.
Ale jak nie masz niczego z powyższych to też na spokojnie. Najważniejsze to luźne nastawienie, a jak chcesz zaszaleć to kilka kartek i długopis/ołówek. Większość Mistrzów Gry będzie miała dla was wszystko co niezbędne (nie zapomnijcie odwdzięczyć się piwem lub przekąskami).
A co do przekąsek... Nie jest szybka gra. Pierwsza sesja może trwać 3-4 godziny, choć zdarzają się zarówno takie co trwały 2, jak i 6. Ustalcie sobie bezpieczny zapas na start. Czas, po tym jak zapoznacie się z postaciami i światem, zacznie lecieć naprawdę szybko.

W sumie po co grać w te całe lochy i smoki?

DnD to gra, a gra ma bawić! To główny powód. Gry fabularne mają przewagę nad innymi formami rozrywki w pewnych aspektach, jak mają swoje wady w innych.
+ Gra nie ma ograniczeń, tutaj nikt nie zrobił opcji dialogowych - Nie stać Cie na drinka? Może jak uda Ci się uwieźć karczmarkę, to da Ci zniżkę? W mieście jest pełno bezdomnych dzieci? Zacznij im płacić i zrób z nich gildię złodziei! Postać daje Ci dziwne zadanie? Poczekaj aż uśnie i przeszukaj jego biuro by poznać motyw. Wybory waszych postaci są ograniczone tylko waszą wyobraźnią (i losem, czyli rzutami kośćmi ;) ).
+ Grę możecie dostosować pod siebie! Zmieniać klimat, postacie, rodzaje stworzeń itd. Pogadajcie z mistrzem gry i powiedzcie w jakim świecie chcielibyście grać.
+ Gra rozwija kreatywność, rozwiązywanie problemów i współpracę... Wiem że brzmi to jak reklama każdej innej gry, ale zrozumiesz co mam na myśli, jak staniesz z drużyną na przeciwko szosy i podniesionego mostu... Budzić strażników? A jak nas zaatakują? To może ukradniemy drabinę z okolicznego posterunku... itd.
- Gra wymaga wyobraźni. Nawet osoby którym ciężko wyobrazić sobie postacie lub miejsca tylko z opisu mogą sobie poradzić. Rysunki i grafiki z internetu pomagają. Lecz ograniczona wyobraźnia utrudnia imersje w świecie i zaangażowanie, szczególnie na początku. Część osób jest po prostu wzrokowcami i woli gry wideo (możliwym rozwiązaniem jest poproszenie MG by pokazywał zdjęcia, rysunki, grafiki opisywanego świata oraz odnosił się do znanych wam nawiązań, np. filmów).
- Gra bywa długa i wymaga wspólnego terminu dla kilku osób. Tutaj jak z imprezkami i wspólnymi wyjściami do kina/na piwo. Wiecie o co chodzi i że zebranie kilku osób w jednym czasie może stanowić problem (można grać przez internet więc wymaganie co do miejsca może być zniesione).
- Gra czasem bywa ciężka do ogarnięcia, szczególnie na początku. Jest trochę zasad, widocznych głównie w walce, jednak na start wystarczy że mistrz gry będzie je znał (lub wymyślał i spisywał), a będzie dobrze.
+ Łatwo wciąga i trzyma w napięciu. Teraz trochę leję wodę, się zdaje, ale posłuchaj. Nawet sceptycy wstają z foteli gdy ich postać ucieka przed bandą morderców i od rzutu kością zależy, czy doskoczy na kolejny dach... Może nie i zginie? Może tak? Może zaczepi się o wywieszone gacie na sznurku i spadnie z męską bielizną na balkon niżej, gdzie 12 krasnoludów urządza walki kurczaków?

Podsumowując... To gra na luzie. Znajdzie się miejsce dla kreatywnych oraz tych którzy chcą rozwiązywać problemy i myśleć logicznie. Albo po prostu uciec od naszego świata w coś innego na chwilę.
Podejdź do sesji na luzie. Co wyjdzie to wyjdzie. Ważne by traktować to jak jakąś nową tajemniczą formę rozrywki która może stać się wrotami do innego świata lub ciekawym doświadczeniem.

Jeśli to doczytałeś to dziękuje i zapraszam do drugiej części Pierwsza Sesja Lochów I Smoków - Karta Postaci cz. 2
submitted by sebulec123 to DnDPolska [link] [comments]


2019.05.26 12:29 Nonsensopedia Bombelek – rodzaj wirusa przenoszonego przez pępowinę, wywołującego ciężką chorobę zakaźną – bomblicę. Osoba chora jest nazywana madką, zaś nosiciel wirusa – gówniakiem.

Bombelek – rodzaj wirusa przenoszonego przez pępowinę, wywołującego ciężką chorobę zakaźną – bomblicę. Osoba chora jest nazywana madką, zaś nosiciel wirusa – gówniakiem. submitted by Nonsensopedia to Nonsensopedia [link] [comments]


2018.12.16 11:57 Gazetawarszawska Gazeta Warszawska - GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1 cz.1/4

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1
JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Rozdział 1. Aniołowie światła
Wprowadzenie ▪ "Kwestia żydowska" ▪ Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich" ▪ Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
▪ Po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin ▪ Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin ▪ Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn ▪ Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką ▪Trzy wieloryby syjonizmu ▪ Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł ▪ "Protokoły Mędrców Syjonu", napisane przez Aszera Ginsberga jako program polityczny chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) ▪ Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem ▪ Książę tego świata, według Biblii - to diabeł ▪ Bierdiajew był żonaty z Żydówką ▪ Biechtierew - diagnoza Stalina: typowy paranoik ▪ Oto kto prowadził niezwykle krwawą i niszczycielską wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi ▪ Biechtierew w wieku około 70 lat poślubił młodą Żydówkę. Ponownie związek Szatana i Antychrysta ▪ Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie ▪ Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach ▪ Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan ▪ Do "Głosu Ameryki" ​​biorą tylko ludzi z kompleksem pederastii Lenina ▪ Andriej Dikij - najsłynniejszy antysemita emigracji rosyjskiej ożenił się z Żydówką! ▪ Kuprin, gdy studiował w Korpusie Kadetów, został przyłapany na pederastii
Listy (spisy)
1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie Sekcji Spółdzielczej ▪ Członkowie Sekcji Węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
17. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Sowieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDÓW NKWD W TERENIE
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Wprowadzenie
Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl wykładów o WYŻSZEJ SOCJOLOGII pod wspólnym tytułem "Naród Boży".
„Kwestia żydowska”
W tej serii wykładów przeanalizujemy to, co nazywa się "kwestią żydowską". Ten temat, trzeba powiedzieć, jest niezwykle trudny dla obiektywnych badań. Nawet tak wybitny specjalista jak F.M. Dostojewski, mówiąc o kwestii żydowskiej w swoim "Dzienniku pisarza", ostrzegał, że "nie może on w pełni naświetlić tego fatalnego problemu całej ludzkości" i że "nawet nie czuje w sobie takiej siły" ...
Na przykład w oryginale rękopisu „Braci Karamazow” została podana prawdziwa przyczyna zabójstwa przez Smierdiakowa swego ojca – F.P. Karamazowa. Okazuje się, że zabił on swego ojca za to, że ten nieustannie w dzieciństwie gwałcił go w sposób sodomicki (uprawiał stosunki analne – A.L.) ... A w oryginale rękopisu powieści "Biesy" było podane przyznanie się Stawrogina, że ​​zgwałcił on 9-letnią dziewczynkę, która po tym powiesiła się ...
Dostojewski później usunął to wszystko, tłumacząc, że grzech ojcobójstwa spowodowany był abstrakcyjnym rozumowaniem ateisty Iwana, a hardy i zbrodniczy charakter Stawrogina okazał się w ogóle niezrozumiały ...
Dlaczego to zrobił? O tym właśnie dzisiaj będziemy mówić.
Podczas całego tego cyklu wykładów, podobnie jak i w poprzednich dwóch cyklach - "Protokoły sowieckich mędrców" i "Czerwona Kabała", będziemy się trzymać akademickiej tradycji swobodnej wymiany poglądów, idei i faktów. Pytania z sali i wszelkie uzupełnienia do tematu będą mile widziane.
Tak więc, w tej serii wykładów opowiemy o wszystkim, o czym nawet F.M. Dostojewski nie mógł powiedzieć. Przede wszystkim dlaczego on nie mógł wszystkiego powiedzieć? Oczywiście, Fiodor Michajłowicz doskonale o tym wszystkim wiedział, ale ponieważ sam był człowiekiem bionegatywnym, po prostu nie mógł o tym mówić. Gdyby zaczął ujawniać WSZYSTKIE tajemnice "narodu Bożego", to musiałby jednocześnie ujawnić również swoje własne tajemnice. A tego tacy ludzie uczynić nie mogą ...
Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich"
Dla nas, Rosjan, ta kwestia żydowska jest szczególnie ważna, ponieważ Żydzi byli główną siłą napędową obu "rosyjskich" rewolucji. Teorię komunizmu, jak wszyscy o tym wiedzą, stworzył Karol Marks (z domu - Mordechaj Levy). Żyd, którego sami Żydzi nazywają antysemitą. Jeśli otworzą Państwo jakąkolwiek żydowską encyklopedię, to z pewnością znajdą tam, że Karol Marks był antysemitą. Ale dlaczego był on antysemitą? Zagadka ...
A więc - Mordechaj Levy (Karol Marks) stworzył dla nas teorię komunizmu. Cała późniejsza historia obu rewolucji w Rosji była również związana z Żydami.
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem. Tutaj spotykamy kolejną zagadkę - kapitalistyczni historycy na Zachodzie i komunistyczni historycy w Związku Sowieckim milczą na ten temat. Z jakiegoś powodu niemożliwe jest mówienie o Żydach w aspekcie rosyjskiej rewolucji, jak gdyby na ten temat zostały narzucone TABU.
Kontynuujmy naszą analizę - po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin. I oto ciekawostka - o historii rosyjskiej rewolucji i o Leninie napisano setki książek, ale wszędzie, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, starannie unika się pytania o tym, że ​​Lenin był pół – Żydem po matce. A zgodnie z rabinicznym, izraelskim prawem dzisiaj z takim pochodzeniem człowiek jest uważany za pełnego (100% - go) Żyda.
Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin
No, dobrze. A kto przychodzi do władzy po Leninie? Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin. Jeszcze jeden pół-Żyd. Znowu zagadka. Okazuje się, że cała historia "rosyjskiej" rewolucji jest nierozerwalnie związana z Żydami.
Można ze mną się spierać - tak, to prawda, ale oni byli przecież pół-Żydami, nie Żydami. W tym jest cały sens. Pół-Żydzi prawie zawsze czują się bardziej Żydami, niż Rosjanami.
Istnieje cały szereg legend o Antychryście, w których mówi się wprost, że Antychryst, jako symbol, narodzi się z żydowskiej matki i ojca nie-Żyda.
Zapamiętajcie dobrze tę formułę. Będzie ona kluczem do całego cyklu. W ciągu stuleci ludzie dostrzegli jakąś tajemniczą, fatalną rolę takich oto pół-Żydów.
Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn
W naszych czasach pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn, który na cały świat krzyczy, że "rosyjska" rewolucja kosztowała naród rosyjski 60 milionów ludzkich istnień.
Ale znowu i tutaj jest zagadka - sam Sołżenicyn ukrywa, że ​​jest pół-Żydem, w tym przypadku po swoim ojcu. Jego ojciec był Żydem-przechrztą, z Izaaka stał się Isajem (pol. Izajaszem) i w ten sposób pojawił się Aleksander Isajewicz Sołżenicyn.
Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona, Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką
Tutaj trzeba jeszcze raz zwrócić uwagę na nieco dziwną rzecz - jego pierwsza żona Rieszietowskaja również była pół-Żydówką. Co jest charakterystyczne – pół-Żyda ciągnie do pół-Żydówki. A jego druga, obecna żona, Natalia Świetłowa, jest pełną Żydówką. Zgodnie z prawami rabinicznymi, dzieci tego "wielkiego kochającego prawdę i troszczącego się o Rosję człowieka" mogą nawet w tej chwili stać się obywatelami Izraela (czego prawdopodobnie nie zrobią).
Widzą Państwo, istnieje jakaś określona prawidłowość, wzajemny związek między "rosyjską" rewolucją a "kwestią żydowską". Ale wszyscy - nie tylko Żydzi, ale także antysemici - ten problem starannie pomijają. TABU! Znowu zagadka ...
Mówiąc o kwestii żydowskiej, zawsze się będzie spotykało z problemem antysemityzmu. Tutaj znowu – i śmiech i grzech. Oczywiście, zaczną oskarżać mnie o antysemityzm, ale mam trzech silnych adwokatów. I żadnych innych, tylko trzech wielorybów syjonizmu.
Trzy wieloryby syjonizmu
Moim pierwszym adwokatem jest syjonistyczny ideolog Theodor Herzl, syjonista numer jeden, który w swoim dzienniku napisał, że uważa antysemityzm za przydatny dla sprawy narodu żydowskiego.
Mój drugi adwokat – to Władimir Żabotyński (ros. – Жаботинский). Jeszcze w 1905 roku, czyli w czasie pierwszej "rosyjskiej" rewolucji, pisał:
"Jako dowód dla agitacji syjonistycznej antysemityzm, szczególnie podniesiony do zasady, jest oczywiście bardzo wygodny i użyteczny".
No i mój trzeci adwokat - to sam premier Izraela, Ben Gurion. Napisał kiedyś w żydowskiej gazecie Kempfer w Nowym Jorku:
Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł
„Gdybym miał nie tylko wolę, ale i władzę, to wybrałbym grupę silnych młodych ludzi”.
Zadanie tych młodych ludzi polegałoby na tym, aby zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł.
Mogę zaręczyć, że wyniki, z punktu widzenia znacznego napływu imigrantów do Izraela z tych krajów, byłyby 10 razy większe, niż wyniki osiągnięte przez tysiące emisariuszy, czytających bezowocne kazania".
„Protokoły Mędrców Syjonu”, napisane przez Ashera Ginsberga
Z tymi moimi trzema adwokatami, wielorybami syjonizmu, mają ścisły związek słynne Protokoły Mędrców Syjonu, napisane, jak wiadomo, przez Ashera Ginsberga jako program polityczny Chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) dla swoich europejskich współwyznawców – jako kolejna próba zjednoczenia sił, podjęta przez Ashera jeszcze przed pierwszym kongresem Syjonistów.
W tym historycznym dokumencie jasno stwierdza się, że antysemityzm ​​potrzebny jest im dla lepszego kierowania swoimi mniejszymi braćmi.
Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem
Tak więc postawimy sobie za główne zadanie tej serii wykładów - ratowanie Żydów przed antysemityzmem. I nie ma co ukrywać, przecież wielu Żydów nie wie nic o problemach, związanych z tą "kwestią żydowską".
Aby rozwiązać problem antysemityzmu, powinniśmy my oraz sami Żydzi dokładnie rozeznać korzenie tego zjawiska. Oto dlaczego będę głosił te wykłady z punktu widzenia obrony Żydów przed antysemityzmem.
\ - Grigoriju Piotrowiczu, ale Szulgin napisał w swojej książce, że uważa antysemityzm za zdrowe i naturalne uczucie każdego narodu, jako naturalną reakcję obronną.*
- Zgadza się. Jednak książka Szulgina "Co nam się w nich nie podoba", po uważnym, a szczególnie po powtórnym czytaniu, sprawia wrażenie, że on wielu rzeczy nie dopowiada, zresztą jak i większość książek na ten temat. Zasadniczo zajmuje on takie same stanowisko, jak i Dostojewski –że niby nie mogę wam wszystkiego powiedzieć ...
Podobnie jak i słynny na Zachodzie filozof - Bierdiajew (ja nazywam go - Bierdiczewskij). On również przez cały czas mówi o związku Szatana i Antychrysta, w wyniku którego będzie królestwo księcia tego świata.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł. Zobaczcie - on też wie, ale nie dopowiada. A przecież Antychryst - to Żydzi, a Szatan jest tym, co nazywamy degeneracją w naszych wykładach. Tj. wynaturzenie, choroby psychiczne i zboczenia (perwersje) seksualne. Są to, że tak powiemy, zboczeńcy - tubylcy z otaczającego środowiska.
Bierdiajew był żonaty z Żydówką
Tak więc Bierdiajew-Bierdiczewskij twierdzi, że ten, który urodzi się z tego związku, będzie rządził światem. A przecież i sam Bierdiajew był żonaty z Żydówką ...
Więc co wtedy z tego wychodzi? A wychodzi oto co - gdy tylko spróbujecie pisać, krytykować lub analizować Żydów, kwestię żydowską - natychmiast podniosą krzyk degeneraci z otaczającego środowiska i zaczną aktywnie występować w obronie Żydów.
Kiedy czasami musiałem wygłaszać moje wykłady dla pracowników intelektualnej elity, to wśród 12-15 osób zawsze znajdzie 2-3-ch, którzy zaczną histerycznie krzyczeć, że to wszystko jest bzdurą, nonsensem itd. itp.
Nie chciałem ich obrażać, ale musiałem powiedzieć - "Dlaczego się zdradzacie?". A potem okazuje się, że są żonaci z Żydówkami. Ale oni sami oraz ich żony starannie ukrywają to przed wszystkimi. Dlaczego? W końcu wydawałoby się, że należy być dumnym, przecież oni – to Naród Boży? Jeszcze jedna zagadka ...
Weźmy inny dobry przykład związku Szatana i Antychrysta. Sprawa słynnego psychiatry Biechtierewa. Obecnie w Związku Sowieckim zaczęto demaskować Stalina. Dyskredytuje się go całkowicie, ale jednak nie wspomina się o tym, że był on kaukaskim pół-Żydem. Nałożono na to tabu, choć jest to właśnie główny klucz do psychologii Stalina.
W prasie sowieckiej piszą teraz, że w 1927 r. Stalin zaprosił do siebie słynnego przedrewolucyjnego psychiatrę Biechtierewa na konsultację z powodu męczącej go bezsenności. I tutaj interesujące jest oto co – jeszcze w moich czasach każdy w Związku Radzieckim wiedział, że Stalin pracuje w nocy. Kiedy służyłem w Berlinie, w administracji wojskowej, nasi generałowie siedzieli do późna, oczekując, że może być telefon z Kremla, ponieważ Stalin i całe jego otocznie pracowali w nocy.
Wyjaśniano nam, że towarzysz Stalin jest tak wielkim człowiekiem pracy, że pracuje on w dniu i w nocy. A teraz wychodzi na jaw i ta tajemnica. Okazuje się, że Stalin przez całe życie cierpiał na bezsenność, dlatego pracował nocą i dręczył całe swoje otoczenie. A podczas badania Biechtierew oprócz bezsenności zdiagnozował jeszcze postępujący paraliż lewego ramienia Stalina. Stalin był „suchą rączką” (ros. – „сухоручкой”). W medycynie nazywa się to kacheksją (wrodzona „сухоручка” – charłactwo kostne, uschnięta ręka, tu lewego ramienia).
Biechtierew – diagnoza Stalina: Typowy paranoik
Zbadawszy Stalina, Biechtierew, wyszedł z gabinetu i od razu szczerze wyraził swoją diagnozę: "Typowy paranoik".
A paranoja jest jedną z najbardziej podstępnych i poważnych chorób psychicznych. Różnica między schizofrenią a paranoją jest raczej niejasna, ale paranoja jest gorsza. Jest to rodzaj agresywnej schizofrenii, której towarzyszy szereg manii - maniakalno-obsesyjnych idei, w tym mania wielkości i mania prześladowcza.
Z manii wielkości zrodził się kult jednostki Stalina, a z manii prześladowczej – niekończące się aresztowania i wieczne czystki. Dla doświadczonego psychiatry było to od razu widoczne.
Stalin miał również 155 centymetrów wzrostu. W Armii Sowieckiej istniało ograniczenie - ludzi poniżej 150 cm nie brano do wojska (karabin byłby wyższy od takiego żołnierza). A Stalin na niewiele przerósł to ograniczenie.
Mój wzrost - to 180 cm, a 155 cm - to wzrost niewielki nawet dla kobiet. Mam specjalną kartę dla karzełków. Co ciekawe, markiz de Sade był także karzełkiem, jakieś 155 cm wzrostu. Spędził połowę życia w więzieniu i w zakładzie dla obłąkanych, gdzie napisał kupę opowiadań, opisujących to, co później nazwano sadyzmem.
\ - A Fromm postawił diagnozę Stalinowi – aseksualny (bezpłciowy) sadyzm.*
Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
- Tak, Fromm - to był znany psychiatra. Weźmy teraz generała Franco, który toczył wojnę domową w Hiszpanii. Zginęła tam niemal jedna trzecia narodu hiszpańskiego. Według krwi generał Franco był czystym Żydem. I po ojcu i po matce. Był z przechrztów, co znowu dokładnie się ukrywa.
A od strony komunistycznej prowodyrem była Passjonaria. Dokładnie taka sama historia. Rasowa, pełnej krwi Żydówka z przechrztów i żona republikańskiego premiera Negrina. Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
Biechtierew w wieku około 70 lat ożenił się z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Franco miał 157 cm wzrostu, Napoleon miał 151 cm wzrostu. Pamiętacie - kompleks Napoleona? I wszystko to w większości przypadków jest związane z agresywnością. Tak więc Biechtierew dokonał trafnej diagnozy. A teraz w prasie sowieckiej piszą, że po takiej diagnozie Stalin go otruł. Po 3 dniach Biechtierew zmarł w tajemniczych okolicznościach. Krewni Biechtierewa wprost oskarżają o to jego nową młodą żonę. Okazuje się, że w wieku około 70 lat ożenił się on z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Ta młoda Żydówka, wydaje się, że nazywała Berta Jakowlewna, była siostrzenicą szefa NKWD Jagody, czystej krwi Żyda. I, jak pisze prasa sowiecka, na rozkaz Stalina poprzez Jagodę jego siostrzenica otruła swego czcigodnego męża. A żydowska gazeta w Nowym Jorku, „New Russian Word” („Nowe Słowo Rosyjskie”), to wszystko przedrukowuje.
Przy bliższym zbadaniu tej sprawy ujawniają się następujące dziwne rzeczy. Okazuje się, że podczas słynnej sprawy Schneersona-Beilisa, która dla Rosji była odpowiednikiem słynnej głośnej sprawy Dreyfusa we Francji, w tym procesie w obronie Beilisa występował nie kto inny, jak tylko słynny psychiatra Biechtierew. To znaczy, był on Żydofilem.
Biechtierew urodził się w 1857 roku. Proces Schneersona-Beilisa miał miejsce w 1910 roku. Zwykle osoba w wieku 50 lat nie powinna popełniać pochopnych czynów. Oto jeszcze jeden żywy przykład tego, że jak tylko dotknie się kwestii żydowskiej, to pojawiają się degeneraci i natychmiast przystępują do obrony Żydów. Instynktownie.
Kontynuujmy naszą analizę przypadku Biechtierewa i przyjrzymy się innej książce. Aleksander Sielaninow, "Tajna siła masonerii", St. Petersburg, 1911 rok. Tutaj znowu, na stronie 99, spotykamy naszego dobrego znajomego. Znany mason Guczkow, jako Przewodniczący Dumy Państwowej wraz z profesorem Biechtierewem udał się do Konstantynopola, gdzie Młodzi Turcy (tj. tureccy masoni, którzy dokonali rewolucji w Turcji) uhonorowali ich z niezwykłą pompą. Na tej podstawie możemy wywnioskować, że Biechtierew był masonem i to wielkim masonem.
Według wielu źródeł, przed rewolucją Biechtierew był nie tylko lewicowcem, ale najbardziej, jak to się mówi, zażartym liberałem. Zachęcał studentów do brania udziału w ruchu rewolucyjnym, a nawet miał nieprzyjemności w służbie po roku 1905 z powodu swego skrajnego liberalizmu.
Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie
A co mówił o liberałach F.M. Dostojewski? Powiedział, że jeśli ktoś zniszczy Rosję, to nie będą to komuniści, nie anarchiści, ale przeklęci liberałowie.
Ponieważ oni zawsze podkopują fundamenty państwa. Oto takim cholernym liberałem i był słynny profesor psychiatrii Biechtierew. I nie ma tu nic niezwykłego. Po przeanalizowaniu wielu znanych psychiatrów przekonałem się, że psychopatów wśród psychiatrów jest znacznie więcej niż w jakimkolwiek innym zawodzie.
Nasz Biechtierew, który w wieku 70 lat ożenił się z młodą Żydówką, jest dobrą ilustracją do definicji Bierdiajewa o związku Szatana i Antychrysta. Na początku wydawało nam się, że obrzydliwy be - Stalin otruł dobrego słynnego przedrewolucyjnego profesora psychiatrii Biechtierewa, prawdziwego miłośnika prawdy i patriotę. Który niby oto wyszedł i wyłożył całą prawdę: "Stalin – to paranoik".
Ale przy głębszej analizie widzimy, że Biechtierew był takim samym degeneracyjnym paskudztwem, jak sam Stalin, ale paskudztwem o dużo większym stażu. Znowu potwierdza się powiedzenie, według którego wąż gryzie siebie za ogon. Więc widzą Państwo, wszędzie szukamy prawidłowości i wszędzie je znajdujemy.
Powtarzam, robimy to wszystko po to, aby chronić Żydów przed antysemityzmem, a także innych normalnych ludzi, którzy bezmyślnie są oskarżani o antysemityzm.
Powróćmy do naszego dzisiejszego tematu - udziału Żydów w "rosyjskiej" rewolucji. Prezydent Reagan wielokrotnie powtarzał w ciągu swojej kariery, że Związek Sowiecki - to imperium zła. To stało się jego hasłem, ale żeby odkryć korzenie tego imperium zła, nikt w Ameryce nic nie zrobił. Dlaczego? Kolejna zagadka ...
Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach
A przecież całe to zło w Związku Sowieckim utrzymywało się na Żydach. Teoria – na Karolu Marksie, a praktyka – na sowieckim rządzie, który w 80% składał się z jawnych Żydów, a pozostałe 20% - to zamaskowani pół-Żydzi lub ludzie żonaci z Żydówkami.
Dzisiaj Żydzi prawie każdego dnia podnoszą wycie do Niebios - holokaust, katastrofa ... O tym, jak Hitler zniszczył około 6 milionów Żydów (liczba ta jest przesadzona co najmniej dziesięć razy, patrz: Jürgen Graf. "Mit o Holokauście" Russian Gazette , - Русский вестник numer 32-34, 1996).
Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan
Nikt jednak nie krzyczy o tym, że Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan i że są tu trochę winni. Teraz zajmiemy się tą kwestią bardziej szczegółowo.
Najbardziej znanym badaczem kwestii żydowskiej na emigracji rosyjskiej był niejaki Andriej Dikij (ros. - Андрей Дикий, pol. - Dziki), który napisał bardzo dobrą książkę "Żydzi w Rosji i w ZSRR". Książka ta została wydana w Nowym Jorku w 1967 roku. Uważnie ją przestudiowałem i uważam za bardzo interesującą i bardzo wartościową książkę.
Ale zaczniemy naszą analizę, przede wszystkim od autora. Andrieja Iwanowicza Dikiego, to jego pseudonim, a prawdziwe nazwisko autora - Zankiewicz. Być może Białorus, a może i nie - nie wiem. Jednak sam pseudonim jest dość charakterystyczny - Dikij - Dziki. Jeszcze słynny francuski pisarz Balzac zupełnie poważnie pisał: "Imię człowieka często wpływa na jego los". Sołżenicyn również to powtarza. Zwłaszcza, gdy dany człowiek sam wybiera sobie imię - pseudonim. Na przykład,- Maksim Gorkij. Jego prawdziwe nazwisko - to Pieszkow. Mało dźwięczne nazwisko. Jaki wybiera sobie pseudonim? Gorkij. (pol. – Gorzki). Dlaczego? Ten pseudonim odpowiadał goryczy, która była w jego duszy.
Specjalnie zajmowałem się tym problemem. Znam kilka przykładów na to, jak człowiek, który przyjął pseudonim Dikij, w swojej duszy był anarchistą. Na przykład, - Boris Wilde, literacki pseudonim Dikij, członek francuskiego ruchu oporu, rozstrzelany przez Niemców w 1942 roku. Z jego dzienników jasno widać, że ​​był on prawdziwym psychopatą, mono-maniakiem z kompleksem samozniszczenia, samobójstwa.
Oto inny przykład - kanclerz Niemiec Zachodnich Willy Brandt. Ale Brandt - okazało się, że to jego pseudonim, co oznacza pożar, a jego prawdziwe nazwisko to Fromm. Dzisiaj jest prezydentem Światowej Międzynarodówki Socjalistycznej, gdzie gromadzą się wszyscy lewicowcy i liberałowie.
Wróćmy do naszego Dikiego - Dzikiego. Okazuje się, że miał młodszego brata – „suchą-rączkę” – z uschniętą ręką (ros. – „сухоручкy”).
A nieubłagane prawo natury mówi - jeśli jeden brat lub siostra ma znaki degeneracyjne (zwyrodnieniowe), to z reguły rozprzestrzeniają się one na wszystkich braci i siostry, ponieważ jest to genetyczne. W ciągu kilku pokoleń ginie cały ród, ponieważ źródłem tego wszystkiego jest zwyrodnienie (degeneracja).
Czasami na wykładach zamiast terminu – degeneracja będę mówił zboczenie, zwyrodnienie, aby nie było elementu zniewagi. Jeden z największych badaczy degeneracji, uczeń profesora Lombroso, Max Nordau, nazywał Lwa Tołstoja zboczeńcem (zwyrodnialcem) najwyższego rzędu. Nordau napisał nawet książkę „Degeneracja”, która została kilkakrotnie wydana przed rewolucją w języku rosyjskim. W swojej pracy analizował on degenerację w dziedzinie literatury i poświęcił wiele miejsca L. N. Tołstojowi. W rzeczy samej – niezręcznie jest nazywać światowej sławy pisarza degeneratem, więc wymyślił on nowy termin – zboczeniec najwyższego rzędu.
Do „Głosu Ameryki” byli brani tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina
A więc, na mojej fiszce na Andrieja Dikiego jest napisane - brat „sucha-rączka”. Informacja otrzymana od Georgesa Kostina (ros.- Жоржа Костина) 25 grudnia 1972 roku. Georges wyglądał na mniej niż 50 lat, był taki pomarszczony ... no, w ogóle nieciekawy. A obok niego siedziała młoda piękna żona. Potem okazało się, że to było takie samo fikcyjne małżeństwo, jak i u profesora Biechtierewa.
Ten George Kostin pracował dla „Głosu Ameryki” i wiem, że tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina byli brani do „Głosu Ameryki”. Tak więc - informację o bracie „suchej rączce” powiedział mi ten George. Podobne poznaje się przez podobne. Rzecz w tym, że zwykły człowiek może nie zwrócić uwagi na ten fakt, ale legionista zawsze zobaczy legionistę. Wiec, jak się mówi, dzięki za informację ...
Andriej Dikij w latach 30-tych był jednym z liderów NTS*/, solidaristów. I to był wciąż ten sam gang. To była masońska sztuczka. Tylko dlatego amerykański wywiad płacił im pieniądze. Później Dikij pokłócił się z NTS, tak jak to jest z ludźmi "dzikimi", którzy z nikim się nie dogadują, ponieważ są permanentnymi rewolucjonistami. Jest to już drugi minus. Policzmy zatem plusy i minusy.
*/ - NTS - Związek Rosyjskich Ludzi Pracy Solidarystów (НТС – Наро́дно-трудово́й сою́з росси́йских солидари́стов). NTS/НТС – polityczna organizacja emigracji rosyjskiej (A.L.)
Już wcześniej powiedziałem wprost, że jego książka jest bardzo dobra, bardzo cenna. To duży plus. Analizując autora, natkniemy się jednak na trzy minusy: po pierwsze, Dikij - to anarchista, po drugie - brat „sucha-rączka”, po trzecie - jeden z liderów NTS.
Zmarł on w 1977 roku po długiej i ciężkiej chorobie. Umierał bardzo ciężko w domu starców na farmie Tołstoja. Dziko krzyczał. Zauważmy, że do domu starców biorą tylko ludzi w podeszłym wieku, którzy są chorzy psychicznie lub sparaliżowani. Czyli takich, którzy nie mogą zająć się sobą.
Andriej Dikij - najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
Ze swoją pierwszą żonę dzieci nie miał. Już w dojrzałym wieku 50-60 lat żeni się z drugą. Ale kim była ta żona? Żydówką - karaimką. Czyli najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
* - Tak samo było z przywódcą rosyjskich faszystów w USA – Wonsiaсkim (ros. –Вонсяцким), on również był żonaty z Żydówką.
- Tak, to samo jak z Wonsiackim. W pierwszym małżeństwie przywódca rosyjskich faszystów w Stanach Zjednoczonych Wonsiacki miał za żonę młodziutką Żydówkę z Odessy. W drugim małżeństwie ożenił się z kobietą - milionerką, która była dwa razy starsza od niego, nadawała się na jego matkę. Gorszący kompleks Edypa. Wszyscy oni – to dziwacy. Ale za tymi dziwactwami ukryte są zaburzenia psychiczne. Ci ludzie próbują wstrząsnąć całym światem.
* - Tu przychodzi na myśl jeden z aksjomatów z poprzedniej serii wykładów "Protokoły Sowieckich Mędrców". Stałym i bolesnym antysemitą będzie najczęściej osoba z domieszką krwi żydowskiej (ros. - c прожидью).
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:42 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

Gazeta "New York Times" opublikowała wyniki badań, przeprowadzonych przez grupę amerykańskich naukowców. Przeanalizowali oni 78 największych osobistości w historii ludzkości i okazało się, że:
- 37% - miało ostre choroby psychiczne podczas ich życia;- 83% - było oczywistymi psychopatami;- 10% - było lekko psychopatycznymi;- 7% - było normalnymi ludźmi.
Kiedy badania zawężono do 35 z największych geniuszy w historii ludzkości, to okazało się, że:
- 40% - cierpiało na ostre choroby psychiczne;- 90% - było psychopatami.
Oto dlaczego w degeneralogii istnieją trzy "Prawa 90%", trzy podstawowe prawa profesora Igora Borisowicza Kałmykowa:
- 90% - wszystkich poważnych przestępstw wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich chorób (za wyjątkiem chorób zakaźnych) wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich geniuszy w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami.
Badam ten przedmiot już od ponad 50 lat i po całym tym czasie, poświęconym na prace badawcze, doszedłem do następującego wniosku:
Degeneralogię powinny badać służby bezpieczeństwa państwowego wszystkich krajów bez wyjątku. Jest to konieczne po to, abyśmy już nigdy więcej nie szli na wojnę - naród przeciwko narodowi, dla zabawy i sadystycznych przyjemności przywódców zdegenerowanej sekty.
Również usilnie zalecam, aby Podstawy Degeneralogii były obowiązkowo wprowadzone w starszych klasach szkół i na pierwszych latach wyższych uczelni, aby normalni ludzie wiedzieli o istnieniu ogromnej klasy degeneratów i potrafili dokonać właściwego wyboru w młodości dla stworzenia zdrowej rodziny.
- Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem?
- W poprzednim pytaniu mówiliśmy o sprawdzaniu na degenerację według drzewa genealogicznego. Jest to prosty i stosunkowo łatwy test-sprawdzenie, dostępny dla prawie każdego z nas.
Istnieją jednak specjalne przypadki. Co mają robić sieroty – podrzutki, które nie znają swojej historii rodzinnej? Co mają robić przybrane dzieci, którym w większości przypadków ich zdegenerowani przybrani rodzice nie mówią o tym (często sami nie mają tej informacji)? Te przybrane dzieci będą całkowicie przekonane, że oni i ich przybrani rodzice są jedną rodziną.
Pośród klasy degeneratów jest tak wiele wszelkich diabolicznych kombinacji, że u nich tam sam diabeł złamie nogę. Na przykład, czy wiecie Państwo, że degeneraci biorą ogromną ilość przybranych dzieci? Setki tysięcy rocznie. Te przybrane dzieci nie będą żyć w małżeństwach z prawdziwymi dziećmi degeneratów (mówiliśmy już o tym wcześniej - o nienormalnych relacjach seksualnych wśród degeneratów).
Te przybrane dzieci, gdy nadejdzie czas, aby stworzyć własną rodzinę, będą szukać, szukać, szukać wśród swoich zdegenerowanych przyjaciół, aż w końcu znajdą innego partnera, który był również normalnym, takim samym adoptowanym dzieckiem. Te nowe rodziny będą normalne w 100%, ale wszystko wokół, w tym również oni sami, będą w 100% przekonani, że oni też są degeneratami, ponieważ z pianą na ustach będą bronić wszystkich dziwnych, nietypowych zachowań swoich „rodziców” i przyjaciół. Czy widzą Państwo, jak wszystko się od razu skomplikowało?
Dlatego w degeneralogii wszystkie reguły i aksjomaty zawsze mówią o 90% i nigdy nie mówią o 100%. Ponieważ dzieci i wnuki tych "przybranych par" będą głośno krzyczeć:
"Tak, jesteśmy w 100% zdegenerowani, w drugim, a nawet w trzecim pokoleniu!Jednak - popatrzcie na nas! My jesteśmy normalni! Nasze dzieci są normalne!Jak to wszystko nam wytłumaczysz - drogi nasz przyjacielu?"
W bardzo prosty sposób. Każdy może szybko wykonać prosty test-samosprawdzenie.
Z tymi, którzy trafiają do trzeciego stadium degeneracji (wady wrodzone) i w drugiego stadium degeneracji (choroby psychiczne), wszystko wydaje się być jasne.
Pozostaje ustalić, czy trafiają Państwo do pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne).
W naszym postępowym wieku wiele seksualnych perwersji pod presją degeneracyjnej propagandy w środkach masowego przekazu (masowej dez-informacji) stało się prawie normą. Pozycja 69 jest już zalecana na amerykańskich uniwersytetach jako dobry środek antykoncepcyjny. Wielu z klasy normalnych ludzi już zaczęło to robić. Jak zatem będziemy mogli sprawdzić siebie pod kątem perwersji, zboczeń seksualnych?
W bardzo prosty sposób.
Spróbujcie zrobić to w normalny sposób, tak jak nasi ojcowie i dziadowie robili to od stuleci, "twarzą w twarz - i mężczyzna na górze".
Kilka razy. Bez oszustwa.
Nie próbujcie sobie wyobrazić, kiedy śpicie z żoną, że śpicie z innym mężczyzną, z psem lub ze swoją matką ...
Jeśli wyniki tego autotestu będą pozytywne – to nie muszą Państwo o nic się martwić. Po prostu wyprała wam mózg propaganda degeneracyjna i nauczyła was robić idiotyczne rzeczy. Nawet jeśli poprzedni test sprawdzenia „waszego drzewa genealogicznego” dał inny wynik - to znaczy, że po prostu wam nie powiedziano, że jesteście przybranym dzieckiem, czy też waszym rodzicom nie powiedziano, że oni byli przybranymi dziećmi.
Natomiast jeśli wynik autotestu na perwersje seksualne okazałby się negatywny, to - niech Bóg pomoże wam dokonać prawidłowego wyboru. Ale o tym porozmawiamy później.
- A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami?
- Pańskie pytanie przypomniało mi historię pewnej starej kobiety, przebacz Boże, która przed śmiercią wyraziła całą swoją filozofię życiową w jednym zdaniu:
Cały świat - to burdel, wszyscy ludzie – to kur .. (ros. - Весь мир – бардак, все люди – бл.ди)
Myślę, że wielu złodziei, alkoholików i narkomanów mogłoby podobnie sformułować swoje poglądy na życie. Wierzą w to oni całym sercem. Myślą oni, że cały świat jest taki sam jak oni.
Oczywiście, są złodzieje, przebacz Boże, alkoholicy i narkomani. Jednak jest też mnóstwo normalnych ludzi. Budują oni domy, drogi, mosty i tunele. Codziennie przewożą tysiące ludzi w samolotach, pociągach i autobusach. Latają w kosmosie. Stale tworzą. Wszystkie klany rodzinne ze zdrowym drzewem genealogicznym będą tego świadkami.
Normalnych ludzi jest tak dużo, że cała niszczycielska energia klasy degeneratów nie zdołała ich zniszczyć, chociaż ta wojna trwa bez końca już przez wiele tysięcy lat.
- Co Pan myśli na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego?
- Struktura władzy klasy zdegenerowanej na Zachodzie jest praktycznie taka sama jak struktura władzy Partii Komunistycznej na Wschodzie.
Każda organizacja radziecka, w tym "Ruch na rzecz pokoju i współpracy gospodarczej", miała mnóstwo pomocników technicznych - referentów. Zwykle znajdowali się w dolnej części eszelonu struktury, ale wszystkie te struktury obejmowały również pewną liczbę wysokiej jakości patentowanych komunistów na kierowniczych stanowiskach.
Czy może Pan sobie wyobrazić dowolną poważną organizację radziecką, gdzie stanowiska kierownicze zajmowaliby nie członkowie partii?
To samo dotyczy zachodniego odpowiednika radzieckiego Kominternu - hominternu, tego sojuszu międzynarodowego bractwa homosiów - degeneratów.
Dlatego, odpowiadając na Pańskie pytanie, myślę, że 90% liderów MFW jest patentowanymi degeneratami. Reszta członków tej organizacji (zwykły personel techniczny) - myślę, że jest wystarczająco dobrze wytresowany, ​​aby nie zadawać niewygodnych pytań na temat decyzji kryminalnych i zaleceń swoich przywódców.
- Co Pan myśli o Jelcynie i jego drużynie?
- Wszystkie debaty na temat jego działalności wiążą się z tym, że ludzie złudnie myślą, że Jelcyn i wybrani przez niego degeneraci – wszyscy razem pracują na rzecz dobra Rosji.
Jest to bardzo niebezpieczne złudzenie.
Wszyscy oni – są gangiem degeneratów, posadzonych robić to, co robią, i to całkiem skutecznie. Ich głównym zadaniem jest:
Myślę, że z tym zadaniem poradzili sobie dość sprawnie. A kiedy już potną na złom ostatnią sowiecką atomową łódź podwodną – to dopiero wtedy poznacie prawdziwe oblicze zachodniej demokracji, która od dawna znajduje się pod piętą przywódców zdegenerowanej sekty.
- Czy może być w Rosji normalny rząd?
- Pańskie pytanie dotyczące rosyjskiego rządu (lub rządu jakiegokolwiek innego państwa) doprowadziło nas do drugiej części naszej rozmowy.
W pierwszej części dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje liczna klasa degeneratów - fakt absolutnie nieznany większości normalnych ludzi. W drugiej części tej rozmowy dowiemy się o tym, że klasa degeneratów jest niejednorodna.
Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni (ros. - хорошие, плохие и мерзкие). Dokładniej - dobrzy zboczeńcy, źli degeneraci i wstrętni wyrodki rodzaju ludzkiego. (ros. - хорошие вырожденцы, плохие дегенераты и мерзкие выродки рода человеческого).
Ponownie, po raz kolejny, chcę podkreślić, że termin degenerat jest używany przez nas jako termin czysto medyczny (zboczeniec) i nie powinien być odbierany jako słowo obraźliwe.
W socjologii wyższej degenerat – to pojęcie biologiczne. Tj. jeśli normalne i zdrowe zaadoptowane przez rodzinę chasydzko - lubawiczewską dziecko przejdzie wieloletnią szkołę wychowania talmudycznego, to od tego nie stanie się ono biologicznym degeneratem. Prawdopodobnie stanie się moralnym potworem, jednakże, poznając wyższą socjologię, jako biologicznie normalny człowiek, może stać się w pełni naszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Z drugiej strony, również prawdziwi biologiczni zboczeńcy mogą niekiedy stać się naszymi przyjaciółmi i sojusznikami.
Na przykład, Piotr Iljicz Czajkowski był takim dobrym zboczeńcem (degeneratem). Jego nienormalne życie seksualne i brak dzieci są wyraźnym wskaźnikiem degeneracji jego rodu. Jednak napisał on zdumiewające dzieła muzyczne, był cichym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jego muzyka nie była dekadencką i nie popierał on trucizny dekadencji w świecie sztuki. Ponadto, jak już mówiłem, nie miał dzieci. Wszystko to pozwala nam odnieść go do kategorii dobrych zboczeńców, zaklasyfikować go jako dobrego degenerata.
Widzę, że chce mnie Pan zapytać – a co ma z tym wspólnego brak dzieci?
Widzi Pan, nawet jeśli ojciec i matka byli dobrymi zboczeńcami i zrobili wiele dobrego w swoim życiu, nieustannie walcząc z demonami degeneracji – to nie ma żadnej gwarancji, że ich dzieci będą kontynuować to dzieło. Wręcz przeciwnie, dzieci oczywistych degeneratów, z reguły, całkowicie niszczą całe to dobro, które uczynili ich rodzice, a ponadto - kontynuują swoją destrukcyjną ścieżkę do samego końca. Pamięta Pan słynną książkę Ethel Lilian Voynich "Овод"? (pol. „Giez”). Ojciec był arcybiskupem, a syn stał się rewolucjonistą i wszystko to skończyło się tragedią. Jest to typowa historia. Oto dlaczego bezdzietność (celibat) jest bardzo ważnym kryterium do umieszczenia w kategorii - dobry degenerat.
Kiedy tylko to Pan zrozumie, możemy przejść do Pańskiego pytania o normalnym rządzie.
A więc, czy może człowiek z normalnymi, jak u wszystkich, rozwiniętymi mięśniami nóg brać udział w zawodach i wygrać bieg?
Tak, może. Na poziomie drużyny szkolnej.
Tak, może uczestniczyć i być może wygrać na poziomie miasta.Tak, może brać udział, ale nie ma żadnych szans na wygraną na poziomie kraju.Natomiast w zawodach na poziomie światowym - nie może on nawet brać udziału, nie mówiąc o zwycięstwie.
Czy rozumie Pan, do czego zmierzam? Tylko osoba z nienormalnie, nadmiernie rozwiniętymi mięśniami nóg może brać udział i ma szanse wygrać w rywalizacji o znaczeniu związku sportowego i świata.
Te same zasady obowiązują w zawodach, dotyczących zapasów w wolnym stylu ... o władzę.
Tylko człowiek z nienormalnie rozwiniętą żądzą władzy (stłumiony sadystyczny homo - maniak) może zwyciężyć w walce o władzę. Jest to aksjomat degenerologii.
Jak mówi się w narodzie - określona substancja zawsze wypnie na sam wierzch.
Tak więc, klasa degeneratów jest niejednorodna. Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni.
Dobrzy degeneraci zawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. W rządzie zawsze będą oni walczyć ze wstrętnymi degeneratami, tak jak policja stale walczy z elementami przestępczymi.
Źli degeneraci w rządzie - będą udawać, że nic się nie dzieje. Nie będą nawet próbować powstrzymać wstrętnych degeneratów podczas ich ataków na klasęnormalnych ludzi.
Wstrętni degeneraci zawsze rozpoczynają od ataku na dobrych degeneratów, ponieważ dobrzy degeneraci, jako system obronny organizmu, mogą szybko rozpoznać i zneutralizować działania wstrętnych degeneratów. Po stłumieniu dobrych degeneratów w rządzie, wstrętni degeneraci, z reguły, natychmiast rozpoczynają wojnę na pełną skalę przeciwko całej klasie normalnych ludzi.
W filozofii marksistowsko-leninowskiej proces ten nazywany jest prawem o jedności i walce przeciwieństw - jako motor postępu historycznego. Dwa tysiące lat przed nimi Rzymianie sformułowali to prawo w następujący sposób: Similia Similibus Curantur czyli "podobne poznaje się po podobnym" (a dokładniej "podobne leczy się podobnym").
A więc - jak ustalić, czy w rządzie są dobrzy degeneraci?
W taki sam sposób, jak ustalamy - czy mamy kota pod łóżkiem. Wpuścimy myszkę do pokoju i kot, jeśli jest, wyskoczy, aby złapać tę myszkę.
A więc, trzeba wpuścić nasze myszy ...
W jaki sposób rząd reaguje na ruch na rzecz praw pederastów?W jaki sposób rząd reaguje na karę śmierci dla degeneratów - przestępców?W jaki sposób rząd chroni interesy klasy normalnych ludzi pracy?W jaki sposób rząd chroni interesy pasożytniczej klasy degeneratów?
Proste pytania. Proste odpowiedzi. Prosty test.
Ta sama metodyka może być zastosowana do każdej innej struktury: nauki, sztuki, wojska, prasy, telewizji, Cerkwi/Kościoła ...
Test ten da nam jasny obraz tego, jakie oddziały w organizacji zostały w pełni zajęte przez wstrętnych degeneratów, jakie znajdują się w stanie stagnacji pod kierownictwem złych degeneratów i jakie są pod kontrolą dobrych degeneratów, którzy energicznie walczą, ratując i chroniąc siebie, a równocześnie i całą klasę zwykłych ludzi pracy, przed gwałtownymi atakami wstrętnych degeneratów.
Często mnie pytają - czy mogą być normalni ludzie u władzy? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: teoretycznie tak, ale w praktyce, jeśli normalny człowiek dojdzie do władzy – on tam długo się nie utrzyma. Nie bez powodu przysłowie ludowe mówi - z wilkami żyć – jak wilki wyć.
- Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"?
- Pan Bóg nienawidzi rasizmu w jakiejkolwiek formie. Pan Bóg nienawidzi samą ideę, że jakiś naród może ogłosić się narodem wybranym. Jest to rasizm w najgorszym przejawie.
Czytajcie Douglasa Reed’a. Jego monumentalne dzieło „Spór o Syjon” (można je przeczytać na stronie informacyjnej http://rus-sky.com ) mówi o tym bardzo dobrze i uważam, że byłoby dobrze, aby wielu z naszych ojczulków (kapłanów – A.L.) zapoznało się z nim, zanim zaczną śpiewać chwałę Staremu Testamentowi.
Każdy człowiek, który będzie się starał zachować „czystość krwi” poprzez zakaz małżeństw mieszanych z normalnymi ludźmi innych narodowości, ryzykuje przyspieszyć proces degeneracji swojego narodu. Zwłaszcza, jeśli jest to mały naród.
Jeszcze raz podkreślam - mówimy tutaj o małżeństwach pomiędzy normalnymi ludźmi.
- A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i o odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации"?)
- Wyobraźmy sobie, że ktoś zacznie zwozić członków zdegenerowanej sekty w jedno miejsce, powiedzmy ... na wyspę Madagaskar (przecież był taki projekt pod koniec lat 30-tych, poszukajcie w archiwach - bardzo ciekawe ...) .
Będą tam degeneraci z USA, Rosji, Kanady, Etiopii, Iraku, Anglii, Francji ... Wcześniej czy później zaczną się oni ze sobą żenić. Jak myślicie, jaki będzie wynik tych małżeństw? Normalne dzieci?
Oto moja odpowiedź na Pańskie pytanie, dotyczące małżeństw między członkami zdegenerowanej sekty i o stworzeniu "Nowego Narodu" (ros. – *„Nowej Nacji”)*ludzi pracy.
Zupełnie inny problem powstaje przy mieszanych małżeństwach pomiędzy członkami zdegenerowanej sekty a lokalną (tubylczą) ludnością.
Czy widzicie Państwo – degeneratom jest trudno kontynuować swój ród. Stąd pochodzi nazwa – zboczeńcy, zwyrodnialcy, wyrodki. Ich nawyki seksualne są bardzo dobrze opisane w rosyjskim "rzucaniu mięsem" (ros. „mat”, „материться” - przeklinanie, niecenzuralne rzucanie słów – obelg). Przecież oni dosłownie robią wszystko to, o czym bezmyślnie mówią („матюгаются” – pol. rzucają wulgarne słowa) nastolatkowie w bramach domów. Tak więc, jeśli degenerat zdecyduje się poślubić miejscową tuziemkę – to normalna kobieta nie potrafi uczestniczyć przez długi czas w jego patologicznych orgiach. Tylko świeżo upieczona lokalnadegeneratka – tuziemka zaspokoi jego potrzeby.
Czy pamiętają Państwo, jak rozmawialiśmy o efekcie „wsysającej gąbki” oraz o efekcie „światowego rowu ścieków”? Zdegenerowana sekta, jak gąbka, nieustannie wchłania w siebie wszystkich świeżo upieczonych lokalnych tubylców - degeneratów. Działają oni jako ogólnoświatowy rów ściekowy, stale zbierając śmieci od wszystkich narodów świata.
Większość małżeństw mieszanych między członkami zdegenerowanej sekty i lokalną ludnością tubylczą są małżeństwami pomiędzy dwoma degeneratami - starymi i nowymi (świeżo upieczonymi).
Jedynym wyjściem z tego błędnego cyklu – to bezdzietność lub dzieci przybrane, ale to jest temat na inną rozmowę.
- A jak u Pana jest z tematem religii?
- Jestem ochrzczonym Rosjaninem i, jak większość Rosjan, uważam się za Prawosławnego. Jednak nie rozumiem niektórych trudnych miejsc z żydowskiego Starego Testamentu. Wielu teologów uważa, że ​​miejsca te zostały po prostu wstawione tam przez żydowskich kapłanów - lewitów.
Dlaczego? To proszę poczytać książkę Douglasa Reeda „Spór o Syjon”, gdzie porównuje on teksty Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Oto co on tam pisze:
”... Po życiu Jezusa Chrystusa Stary Testament wraz z Nowym Testamentem został przetłumaczony przez Świętego Hieronima na łacinę i te Testamenty zostały uznane przez Kościół/Cerkiew za pochodzące z tego samego boskiego autorytetu, jako części jednego Pisma Świętego.
TORA (Stary Testament)
"I rzekł do mnie Pan ... W tym dniu zacznę wzniecać przed tobą przerażenie i lęk przed tobą we wszystkich narodach pod niebem, że usłyszą o tobie i będą drżeć, i będą w strachu przed tobą ... Ponieważ On ukochał twoich ojców, dlatego wybrał On ich nasienie po nich ... aby wypędzić narody przed tobą, które są większe i silniejsze od ciebie, abyś wszedł ty, żeby oddać tobie ich ziemię w dziedzictwo…
I kiedy Pan, Bóg twój, odda ich tobie, pokonasz ich i całkowicie ich zniszczysz; i nie zawrzesz z nimi porozumienia, ani nie okażesz im miłosierdzia; ani nie zawrzesz małżeństw z nimi ... i zniszczysz ich ołtarze i rozbijesz ich bożków ... Bo jesteś świętym ludem przed Panem, Bogiem twoim; i Pan, twój Bóg, wybrał ciebie, abyś był narodem szczególnym pod Nim, ponad wszystkimi narodami na ziemi ... I pożresz wszystkie narody, które Pan, Bóg twój, wyda ci ; oko twoje nie będzie miało litości dla nich ... Ale Pan, Bóg twój, wyda ich tobie i wytępi ich potężnym zniszczeniem, dopóki nie zostaną oni wytępieni ...
I wyda ich królów w ręce twoje i ty wytępisz ich imię spod nieba; nie ustoi się nikt przeciwko tobie, dopóki ich nie wytępisz ... Każde miejsce, na którym stanie twoja stopa, będzie twoje ... nawet do najbardziej odległych mórz będą sięgały twoje brzegi ... A w miastach tych narodów, które Pan, twój Bóg, da ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha ... (Księga Powtórzonego Prawa)
NOWY TESTAMENT
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój: albowiem oni będą nazwani synami Bożymi ... Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół ... Nie gromadźcie skarbów na ziemi ... jaka jest korzyść dla człowieka, choćby cały świat pozyskał, ale stracił duszę swoją?
Kochaj Pana, Boga swego ... to jest pierwsze i największe przykazanie; a drugie podobne jest: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opierają się całe Prawo i Prorocy ... Jeden jest Pan wasz, Chrystus, a wy wszyscy - bracia ... Kto zechce się wywyższyć, niech będzie poniżony ... Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze ... bo jesteście synami tych, którzy zabijali proroków ... to nauczanie Królestwa Niebiańskiego będzie głoszone w całym świecie, jako świadectwo dla wszystkich narodów ...
Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim ... i uczynił wszystkie narody z jednej krwi ... Wiedzcie, że zbawienie Pańskie posłane jest do nie-Żydów - pogan i usłyszą je ... Ponieważ obietnica, że będzie on władał całym światem, nie było dana Abrahamowi, ani jego potomstwu, zgodnie z prawem, ale tylko przez prawdziwą wiarę ...
Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią ... „(Ewangelie, Dzieje i Listy).”
Jak widać - religia jest tematem skomplikowanym i sprzecznym, jak zresztą również i degeneralogia, dlatego, z reguły, w dyskusje na tematy religijne staram się nie wchodzić. Mogę tylko dodać, że moją ulubioną modlitwą jest Modlitwa Ostatnich Starców Optyńskich. Oto ona (cytuję z pamięci):
Panie Boże spraw, abym ze spokojem duszy mógł spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień. Pozwól mi całkowicie oddać się Twojej Świętej Woli. W każdej godzinie tego dnia - we wszystkim pouczaj i wspieraj mnie. Bez względu na rodzaj informacji, które będę dostawał w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że wszystko jest z Twojej Świętej Woli. We wszystkich moich słowach i uczynkach - kieruj moimi myślami i uczuciami. We wszystkich nieprzewidzianych przypadkach - nie pozwól mi zapomnieć, że wszystko zostało zesłane przez Ciebie. Naucz mnie bezpośrednio i rozumnie obcować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie denerwując ani nie zasmucając. Panie Boże, daj mi siłę do zniesienia zmęczenia nadchodzącego dnia i wszystkich jego wydarzeń. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, wierzyć, mieć nadzieję, tolerować, przebaczać i kochać. Amen.
- Miałem na myśli religię, jako przedmiot poznania ...
- Religia, jako przedmiot poznania ...
Jak już mówiłem, degeneracja jest integralną częścią cyklu życia. Ten proces trwa już od tysięcy lat. Po prostu wcześniej był on nazywany inaczej. Kiedy ten nowy, świeżo upieczony degenerat zaczyna po raz pierwszy uświadamiać sobie, że różni się on od innych ludzi (od normalnych ludzi) – to pojawia się u niego wybór. Może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Rozpatrzmy to na prostym przykładzie.
Kiedy młody sadystyczny homo - nastolatek zaczyna odczuwać po raz pierwszy obecność demonów degeneracji (pragnienia dominacji, atakowania, zabijania) – to może on:
  1. Dołączyć do lokalnego gangu ulicznego (lub zorganizować własny) i zacząć rabować i zabijać lokalnych normalnych ludzi.
  2. Wstąpić do szkoły Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zostać policjantem i zacząć zabijać i atakować członków lokalnych gangów przestępczych.
Czy widzi Pan różnicę? To samo dotyczy religii.
Jeśli młody homo-nastolatek poczuł obecność destrukcyjnych demonów degeneracji, to może on wstąpić do dowolnego bractwa zakonnego, w którym bracia, z reguły są bardzo doświadczeni w sprawach degeneracji, i pomogą mu walczyć z tymi demonami. W końcu bractwa mnichów mają tysiącletnie doświadczenie w walce z tym złem. Wie Pan, o czym tutaj mówię - post, modlitwa, ciężka praca fizyczna, milczenie, a co najważniejsze - celibat (bezżenność).
Tylko ci z braci, którzy przejdą wieloletnią próbę w walce z demonami degeneracji, przechodzą na bardziej odpowiedzialne stanowiska w hierarchii cerkiewnej (przynajmniej tak, jak było wcześniej). Oni już wiedzą to, o czym tu mówimy. Wszyscy oni poczuli to na własnej skórze. Kapłani większości religii są bardzo dobrze zorientowani w prawach degeneracji i dlatego starają się pomóc lokalnym, świeżo upieczonym, tubylczym degeneratom podjąć właściwą decyzję. Dokonać właściwego wyboru między Bogiem a diabłem.
Kiedy kapłan wysłuchuje spowiedzi - on nie przywiązuje większej uwagi do drobnych grzechów, ale jak tylko wykryje dowolne oznaki degeneracyjnego zachowania– to od razu zaczyna szczegółową rozmowę z nastolatkiem i jednocześnie usilnie zachęca go do wstąpienia do miejscowego bractwa.
Powtarzam raz jeszcze - wszystko to jest wielkim uproszczeniem, ale myślę, że pomoże to Panu nakreślić ogólne zarysy problemu i sposoby jego rozwiązania.
To jest dobre.
Z drugiej strony, homo-nastolatek może wstąpić do klubów degeneratów (Illuminaci, Masoni, Rotary, etc., etc.), zorganizowanych przez przywódcówdegeneracyjnej sekty po to, aby kierować niszczącą energię miejscowych degeneratów - tubylców przeciwko normalnym ludziom przeciwko normalnym strukturom swego państwa.
To będzie obrzydliwe.
A cóż jest wtedy złe?
Złe będzie wtedy, kiedy ten nastolatek nie pójdzie za Bogiem (za braćmi), nie pójdzie za liderami degeneracyjnej sekty (będzie to obrzydliwe), ale będzie się starał oszukać samego Pana Boga poprzez małżeństwo z normalną kobietą, a tym samym całkowicie zniszczyć wszystkie jej marzenia o szczęśliwej rodzinie i o zdrowych dzieciach.
Proszę dobrze zapamiętać - wybór jest zawsze wasz. Zawsze macie wybór.
- Wynika z tego jakaś ponura beznadziejność. Nie pozostawiono nam żadnej szansy. Błyskawicznie degenerująca się ludzkość toczy się z góry w nieuniknioną przepaść ... Okazuje się, że nie ma wyjścia, że ​​wszyscy jesteśmy przeklęci przez Boga ...
- Ależ skąd, Panie! Wręcz przeciwnie! Zawsze uważałem wyższą socjologię za naukę afirmującą życie, pełną optymizmu i wiary w zwycięstwo Dobra.
Oczywiście bezlitosne dane statystyki, twierdzące, że ​​co druga (trzecia) osoba jest mniej lub bardziej zainfekowana degeneracją, z początku po prostu przytłacza. Nawet jakoś nie wierzy się, chce się zwątpić, chce się powiedzieć, że to jedno wielkie nieporozumienie ... Ale to tylko na pierwszy rzut oka.
Jeśli wziąć statystyki ludności ziemi na temat starzenia się, to myślę, że nikogo nie przerazi ten fakt, że w przybliżeniu jedna trzecia ludności zostanie zaliczona do kategorii młodzieżowej, jedna trzecia - do kategorii osób dorosłych, a jedna trzecia - do kategorii osób, wykazujących wyraźne oznaki starzenia się. Starość nas nie szokuje ani nie przeraża. Nikt nie beszta Pana Boga za to, że każdy człowiek w końcu się zestarzeje. To jest naturalny proces. Degeneracja – to jest również proces naturalny. Podobny do procesu starzenia się poszczególnych osób, jest też proces starzenia się klanów.
Wyższa socjologia nigdy nie uważała zboczeńców za ludzi, odrzuconych przez Boga. Podobnie jak nikt z was, mam nadzieję, nie uważa osób starych za ludzi, odrzuconych przez Boga.
Dzieci nie są winni tego, że niektórzy zdegenerowani rodzice zamiast czynić wolę Bożą i zachować godność siwych włosów, zajmują się sztucznym zapłodnieniem i innymi wstrętnymi sztuczkami.
Wyższa socjologia twierdzi, że każdy zboczeniec jest odpowiedzialny tylko za swój osobisty wybór, a nie za wybór swoich rodziców. Dlatego zamiast "przeklęci przez Boga" należy mówić - "przeklęci przez swoich bezbożnych rodziców".
Przyspieszyć, spowolnić lub "wyleczyć" degenerację jest możliwe do pewnego stopnia i w tym system wartości duchowych może odgrywać istotną rolę.
Na przykład ci, których nazywamy "wojownikami przeciwko Bogu", odrzucając Przykazania Chrystusa i żyjąc dla własnego zadowolenia, wkrótce wpadają w krąg zdeprawowanych ludzi i sztucznie zwiększają ilość degeneratów, spełniając nakazy przywódców sekty zdegenerowanej o rozmnażaniu się w dowolny sposób.
Natomiast ci, których nazywamy "posłusznymi Bogu", wypełniają Przykazania Chrystusa i, poprzez samo ograniczanie się, lokalizują to zło.
Dlatego Degeneracja jest pierwotna (pochodzi od rodziców), a walka z Bogiem jest wtórna (jest to wasz osobisty wybór).
Degeneracja nigdy nie powinna być liczona jako wina nosiciela, który ją otrzymał od swoich rodziców. Walka z Bogiem natomiast jest świadomym osobistym wyborem nosiciela degeneracji ze wszystkimi następstwami, które z tego wynikają. Etycznymi, finansowymi i prawnymi.
Aby pomóc w zrozumieniu tego procesu, zastąpmy słowo degeneracja słowem AIDS, a wówczas wiele stanie się dla nas jasne. Człowiek nie ponosi winy za to, że urodził się z rodziców – nosicieli AIDS. Jeśli będzie on żył po ludzku, myśląc o innych ludziach, to może w pewnym stopniu zlokalizować to zło i przerwać łańcuch nieszczęść i cierpień. Natomiast jeśli zacznie żyć dla własnej przyjemności, to zarazi on jeszcze wielu ludzi, a oni z kolei dadzą kolejną populację chorych na tę chorobę dzieci. W naturalnym biegu rzeczy – wszyscy ci nosiciele AIDS wkrótce wymrą, ale jeśli ich zabezpieczenie finansowe przełożyć na zdrową część społeczeństwa, to oni przetrwają i będą jeszcze przez długi czas rozprzestrzeniać tę zarazę dalej.
Dlatego pierwszym zaleceniem wyższej socjologii jest umieszczenie wszystkich zdegenerowanych rodzin na samofinansowaniu. Na umowę rodzinną. Nie można dopuścić, aby okradali oni zdrowych ludzi w celu kontynuowania swoich pederastycznych zabaw.
Drugie zalecenie – to zdjęcie odpowiedzialności prawnej z dzieci rodzin zdegenerowanych w odniesieniu do działań podejmowanych wobec swoich rodziców (i odwrotnie). Zapłata dług krasi (zdobi). Niechaj polubownie w kręgu rodzinnym ustalą - kto komuś i co jest dłużny ...
Dopiero wtedy rodzice zrozumieją całą wagę chrześcijańskiego wychowania w rodzinie. W końcu pozostawanie sam na sam z dziećmi - niechrześcijanami podczas tych ustaleń nie jest zbyt przyjemne ...
Co prawda, trzeba robić poprawkę i na to, że wielu rodziców – zboczeńców o tym wszystkim nie wiedziało ...
Wstrętni degeneraci, po przejęciu mediów, całkowicie blokują tę demaskującą ich informację. Po zapoznaniu się z wyższą socjologią, wszyscy ci rodzice z reguły czują się oszukanymi i zdradzonymi przez zdegenerowaną propagandę, i ja ich rozumiem bardzo dobrze. Dlatego wzywamy wszystkich uczciwych i dobrych zboczeńców, wszystkich oszukanych i ogłupionych przez środki informacji masowej ludzi – aby stanęli ramię w ramię z normalnymi ludźmi i po prostu otwarcie przed całym światem wykrzyknęli: dość naszego oszukiwania, dość tego nieszczęścia i cierpień.
Wstrętni degeneraci – precz ze środków informacji masowej, precz z systemu edukacji, precz ze sztuki, przecz z Cerkwi !!!
Pierwszą jaskółką nowej ery, pierwszą jaskółką końca 300-letniego procesu rozkładu i gnicia kultury chrześcijańskiej, pierwszym wskaźnikiem tego, że u władzy w końcu znalazł się nasz rząd – powinno być natychmiastowe i nieustanne informowanie wszystkich warstw społeczeństwa poprzez środki informacji masowej o zagrożeniach ze strony wstrętnych degeneratów.
Wszyscy ci „patrioci”, którzy omijają tę życiowo ważną sprawę, przypominają mi biada - lekarzy, którzy z mądrą miną godzinami omawiają kolejną dietę dla ciężko chorego człowieka, zamiast tego, aby wyjaśnić charakter bakterii lub wirusa, który wywołał chorobę i natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno, przepisać mu niezbędne antybiotyki.
- Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii?
- Illuminaci, Shriners, Masoni, Teozofowie, Antropozofowie i inne i inne (imię nasze Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony) – wszystko to są kluby, stworzone dla ludzi, którzy czują się „wybranymi”, szczególnymi, pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez biurokrację, Cerkiew, akademię lub jakakolwiek inną normalną strukturę państwową. Wszyscy oni tylko czekają na swój czas, aby się policzyć i zemścić się.
W zależności od zawodu wstępują oni do tego czy innego zdegenerowanego klubu. Oczywiście, zawsze tam będą ciekawscy głupcy – gamonie, którzy będą służyć jako osłona, parawan, dekoracja. Prawdziwym natomiast celem tych zdegenerowanych klubów jest identyfikacja aktywnych homo-maniaków, którzy nie zatrzymają się przed niczym, aby tylko dojść do władzy.
Pamiętajcie – władza to najsilniejszy narkotyk.
- Czy są dobrzy masoni?
- Oczywiście, wśród masonów są i dobrzy ludzie. Są nawet patrioci swego kraju. Normalni ludzie są w każdej organizacji. I wśród komunistów i faszystów, wśród syjonistów i wśród masonów. Przecież wielu z nich jest tam z powodu ignorancji. Przez nieznajomość podstaw wyższej socjologii. Jeśli zapoznają się oni zwyższą socjologią, to wówczas powinni zachowywać się już inaczej ...
Z mego wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy człowiek, który nie przyjmuje podstawowych zasad wyższej socjologii, z reguły, jest człowiekiem z nieczystym sumieniem, to znaczy, zdiablonym, a to jest już pierwsze stadium obłędu. Jest to to, co psychiatra Laurent nazywał obłędem moralnym. Z reguły takich ludzi nie można już uważać za normalnych, ani pod względem moralnym, ani seksualnym.
Oczywiście, można się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, z historycznymi ocenami niektórych osobistości, podanymi w wyższej socjologii. Monarchistom może się nie podobać mój stosunek do Piotra I i Mikołaja II. Prawosławnym może nie podobać się mój stosunek do pederasty biskupa Nikona z Jekatierynburgu, do pederasty biskupa Korsuńskiego Gurii, do pederasty metropolity Nikodema (Rotowa). Patriotom – mój stosunek do narodowych patriotów Limonowa, Sztilmarka, Żyrinowskiego. Komunistom – do Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Tak, wielu nie dogodziłem …
Jednak normalni ludzie rozumieją, że to nie jest najważniejsze. Normalni ludzie po prostu pominą te wszystkie, niezbyt przyjemne dla nich miejsca, ale istotę problemu oni zrozumieją i za te wiedzę będą gotowi przebaczyć autorowi „ataki” na swoich małych bożków.
Wiecie, że Apostoł Paweł był w swoim czasie bardzo dobrym i energicznym faryzeuszem. Był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu (było to wtedy, kiedy był jeszcze ortodoksyjnym Żydem o imieniu Saul). W tym czasie nienawidził i prześladował Chrześcijan całym swoim sercem, jako wrogów prawdy (w jego rozumieniu). Kiedy natomiast spotkał się z nauką Chrystusa, zmienił swoje poglądy i z taką samą gorliwością i zapałem zaczął walczyć już o nową prawdę.
A pasterze gadareńscy po spotkaniu Chrystusa i wysłuchaniu Go, powiedzieli Nauczycielowi – odejdź od nas precz. Przeszkadzasz nam paść nasze świnie ...
Czy widzicie różnicę?
Jeśli mason szuka prawdy i naprawdę stara się pomóc ludziom, to on - podobnie jak kiedyś członek Sanhedrynu Saul - może początkowo mylić się i czynić zło, sądząc, że czyni dobro. I będzie to nie jego wina, ale wina tych, którzy go oszukali. Ale są ludzie, którym nie zależy na poszukiwaniu prawdy. Są ludzie, którzy potrzebują tylko osobistych korzyści, ponieważ dla nich - ich świnie są droższe ... Tacy ludzie pozostaną w masonerii nawet po przeczytaniu wszystkich moich wykładów na temat wyższej socjologii.
- Jakie jest Pańskie zdanie o ANTYSEMITACH i ich walce z Żydami?
- Największym narodem semickim na ziemi są Arabowie. Dlatego ci, którzy są nieprzyjaźni w stosunku do Arabów, są prawdziwymi antysemitami. Natomiast ci, którzy uciskają Arabów, powtarzam - tego najliczniejszego w świecie plemienia Semitów, - wszyscy ci, którzy usuwają Arabów z ich ziem, od wieków przez nich zasiedlonych są antysemitami do potęgi drugiej, czyli są to prawdziwi, najbardziej okrutni i zacięci antysemici.
A ci, którzy nazywają siebie Żydami, po pierwsze stanowią mniej niż jedną setną część całej ludności semickiej, a po drugie, najprawdopodobniej – w ogóle nie mają do Semitów żadnego stosunku, będąc narodem tureckiego - chazarskiego pochodzenia.
Nawiasem mówiąc, zdecydowana większość Semitów – to Muzułmanie, a normalni Muzułmanie (właśnie normalni, a nie okrutnicy - fanatycy, którzy są w każdej religii - zarówno w Islamie, jak i w Chrześcijaństwie) zawsze mówili z szacunkiem o Chrystusie i zawsze uważali Go za posłańca Bożego.
Natomiast Żydzi nigdy Chrystusa nie uznawali, ale zawsze prześladowali i ostatecznie ukrzyżowali Go na krzyżu.
Któż więc jest nam bliższy duchem? Semici - Arabowie czy złośliwi Antysemici - Żydzi?
- Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek?
- Czy istnieje ogólnoświatowy spisek ... Widzi Pan, degeneraci na podobieństwo mikrobów dżumy zabijają zdrowy organizm, ale i sami przy tym giną wraz z nim.Degeneraci , podobnie jak wirus AIDS atakują i niszczą systemy obronne organizmu, doprowadzając go do śmierci.
Czy mikroby spiskują, by zabić zdrowe ciało? Czy wirusy mają plan ataku i zniszczenia jego systemów obronnych? Nie sądzę, żeby mikroby z wirusami miały jakiś ogólnoświatowy spisek przeciwko zdrowym ludziom. Niszczą i zabijają z powodu swojej natury. Są oni po prostu niezdolni do robienia czegokolwiek innego. Taką mają naturę...
Jeśli jednak ktoś będzie umieszczał pojemniki z bakteriami dżumy w strategicznie ważnych miejscach - na stacjach metra, na dworcach kolejowych, na lotniskach (aby zainfekować i zniszczyć jak najwięcej ludzi), to czy mają oni jakiś plan? Jeśli ktoś umieszcza degeneratów na strategicznie ważnych stanowiskach w prasie, telewizji, systemie edukacji, w wojsku, w Cerkwi – to czy mają oni jakiś plan?
Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie ...
- Jakie główne zadanie widzi Pan w swoich wykładach na temat wyższej socjologii?
- Pierwszym głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o ludzi normalnych, troska o zachowanie puli genowej wszystkich narodów świata, troska o stworzenie zdrowych rodzin, tj. troska o zdrowie narodów (nacji). Wszystkich narodów (nacji) świata bez wyjątku. W tym celu należy szeroko i nieustannie zapoznawać wszystkie warstwy ludności z prawami wyższej socjologii, a tym samym zminimalizować zagrożenie dla puli genowej narodów poprzez bezmyślne związki ze wstrętnym bionegatywem.
Drugim głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o zboczeńców, tj. walka o dusze zboczeńców. Powtarzam, dobrzy zboczeńcyzawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Oni najlepiej od innych potrafią zidentyfikować wstrętnych degeneratów i przeciwstawić się ich brudnym sztuczkom.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.03.07 19:01 tatara-kancelaria Doradca restrukturyzacyjny

Doradca restrukturyzacyjny jako określony rodzaj profesjonalisty prawniczego to osoba, która doskonale wie, jak należy pokierować procesem, w którym ścierają się różne interesy i nie zawsze wiadomo, z czego wynika niewypłacalność określonych podmiotów. Zapraszamy na nasz blog po więcej!
submitted by tatara-kancelaria to u/tatara-kancelaria [link] [comments]


2016.09.13 11:39 ben13022 Ukraińcy o Polsce: Czysto, piękne domki, trawniki! A urzędnik się uśmiecha. [Reportaż]

Polaków narzekających na swój kraj wysłałabym na Ukrainę. Niech pomieszkają miesiąc, dwa. Wracając, ziemię na granicy będą całowali. Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej W Polsce mieszka już prawie milion Ukraińców. Pracują, studiują, zakładają firmy. Wrażeniami dzielą się na YouTubie. Nikt tak jak Ukraińcy nie zachwyca się naszym krajem.
Ciepła woda w kranie
Artiom Kołokolkin (19 lat) z Dobropola w obwodzie donieckim. Od dwóch lat mieszka w Warszawie. Studiuje handel międzynarodowy. Pracuje jako recepcjonista w szkole tańca.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, która już wcześniej przyjechała do Polski. Opowiadała nieprawdopodobne rzeczy, jak tu jest wspaniale. Że tu jest prawdziwa Europa. Chciałem tę Europę w końcu zobaczyć.
Zanim w październiku 2014 roku zacząłem tu studia, przyjechałem do Gliwic z grupą młodzieży jako "dziecko Doniecka". Spędzaliśmy tu wakacje z dala od wojny. Ledwo minęliśmy autokarem granicę, a ja włączyłem kamerę i zacząłem wszystko nagrywać. Zobaczyłem inny świat. Największe wrażenie zrobiły na mnie drogi. Szerokie, równe, z pomalowanymi na całej długości białymi pasami rozdzielającymi jezdnie. Prawdziwy kosmos. Chyba każdy Ukrainiec, zwłaszcza z małej miejscowości, nie może wyjść z podziwu, że mogą być drogi bez dziur. Wszystko mi się podobało.
Pierwszą rzeczą, którą kupiłem, była walizka na kółkach. U nas są o wiele droższe. Kosztowała 100 zł. Jedną czwartą pensji mojej mamy.
Rewolucyjną zmianą w moim życiu było też, że w kawalerce, którą wynajmuję, zawsze mam ciepłą wodę w kranie. Na Ukrainie mieszkałem w dziewięciopiętrowym bloku. I często nie było nawet zimnej wody. Albo tylko przez kilka godzin. Mama mi ostatnio powiedziała, że się poprawiło. Zimna woda leci teraz przez całą dobę.
Kolejny szok to komunikacja publiczna. Na Ukrainie człowiek nie wie, kiedy i jaki autobus przyjedzie. Kierowcy jeżdżą, jak chcą, często innymi trasami. W Warszawie już się przyzwyczaiłem, że autobusy przyjeżdżają na właściwy przystanek i o czasie. Gdy opowiadam o tym na Ukrainie, ludzie nie wierzą. Śmiać mi się chce, gdy warszawiacy denerwują się trzyminutowym spóźnieniem.
Za rok studiów w Warszawie płacę 1000 euro. Mama wzięła na to pożyczkę, którą spłacamy. Nie mam polskich korzeni, nie mam więc Karty Polaka. Nie mogę liczyć na żadne przywileje finansowe. Ale oceny na egzaminach dostaję tu za wiedzę, a nie za łapówki. A te na Ukrainie, także na uczelniach, są już narodowym zwyczajem. Jakiś czas temu kolega z Kijowa poprosił mnie o równowartość 70 złotych, bo taka jest na jego uczelni stawka za zdany egzamin. W Polsce o niczym takim nie słyszałem.
Dobrego wrażenia nie zepsuły mi nawet dwa incydenty. Raz w Gliwicach pod nasz hotel przyszła grupa młodych ludzi i krzyczała: "Ukraińskie świnie jedźcie na Ukrainę". Drugi raz ktoś pokazał mi środkowy palec na widok ukraińskiej flagi na moim plecaku. To było latem 2014 roku, gdy na wschodzie Ukrainy toczyły się ciężkie walki.
Niedawno byłem w Paryżu. Tamtejsze metro przypomina mi to w Kijowie. Jest brudno. Poza tym we Francji przez cały czas czułem zagrożenie. W głowie miałem te zamachy. W Niemczech też niewesoło, bo wciąż napływają uchodźcy. I tak myślę: w Wielkiej Brytanii funt leci na łeb na szyję, na Ukrainie znów może wybuchnąć wojna, a w Polsce spokój.
Co mi się bardziej podoba na Ukrainie? Dziewczyny. Na ulicy bez problemu odróżnię Ukrainkę od Polki. Ukrainka, wychodząc choćby na pięć minut do sklepu, musi się dwie godziny przygotowywać przed lustrem. Nie chcę powiedzieć, że Polki o siebie nie dbają, ale nie malują się tak jak Ukrainki. Są bardziej praktyczne.
Wiem, że nigdy nie należy mówić nigdy, ale nie wrócę już na Ukrainę. Tam nie ma dla mnie przyszłości. W Polsce mam prawo stałego pobytu. Sprowadziłem do Warszawy mamę. Chcemy tu zostać. Ale na swoim vlogu ostrzegam innych Ukraińców: nikt tu na dzień dobry nie zostaje dyrektorem. Trzeba się bardzo starać, pracować. No i uczyć polskiego.
W końcu jesteśmy Skrzyccy
Krystyna (37 lat) i Władimir (36 lat) Skritscy z Kijowa. Ona jest prawnikiem, on skończył technikum. W Polsce od półtora roku. W Krakowie prowadzą agencję nieruchomości
Krystyna: - Jechałam z synkiem autobusem. O dziwo, był bardzo zatłoczony. Aby ludzie nie zgnietli dwuletniego wtedy Nikosa, zwyczajem ukraińskim rozstawiłam ramiona i tak tkwiliśmy między pasażerami a drzwiami. Czekałam, na którym przystanku ludzie zaczną na mnie krzyczeć, że drzwi zastawiam. A tu nic. Gdy autobus się zatrzymywał, ludzie mnie przepraszali, ja się odsuwałam i tak za każdym razem. Nikt nawet nie fuknął, nie rzucił złego spojrzenia. W kijowskim autobusie zostałabym obsobaczona na czym świat stoi. Nikt by się nie przejął, że jedzie matka z małym dzieckiem.
Władimir: - Ukraińcy nie mieli czasu nauczyć się codziennej kultury. Życzliwości. U nas najpierw byli pańszczyźniani chłopi, niemal niewolnicy, a później komunizm. Nie było od kogo nauczyć się szacunku dla innych.
Krystyna: - Na Ukrainie pracowałam w firmie leasingowej. Ściągałam zaległości. Wowa pracował w firmie handlowej. Nasz poziom życia nie był zły. Razem zarabialiśmy ok. 1500 dolarów. Ale wokół widzieliśmy rozkład państwa, wszechobecną korupcję, w tym na szczytach władzy. Na Ukrainie nie ma miejsca dla ludzi, którzy chcieliby przestrzegać prawa. I ta pogarda każdego, kto ma nad drugim człowiekiem choćby minimalną władzę. Przerażające.
Władimir: - W Krakowie we wniosku o meldunek narobiłem masę błędów. Urzędniczka powiedziała, że nie ma problemu, i pomogła je poprawić. Na Ukrainie zmieszałaby mnie z błotem na oczach innych. No i oczywiście za wydanie niemal każdej decyzji wszyscy tam biorą w łapę. Bez prezentu niczego się nie załatwi. W Krakowie w żadnym urzędzie nikt ode mnie niczego chciał.
Krystyna: - I ten spokój... Na poczcie, w urzędzie ludzie czekają cierpliwie na numerek. Do okienka podchodzi jedna osoba. Na pocztach pracują bardzo miłe panie. Są wyrozumiałe i chcą pomóc. Nie raz zadawałam im mnóstwo pytań. W Kijowie urzędów z numerkami jest tylko kilka. W innych wszyscy tłoczą się przy okienkach i komentują, co kto załatwia i czemu tak długo. I po co w ogóle zawraca głowę. A urzędnicy warczą. Petent to intruz, który przeszkadza pić kawę albo jeść obiad.
Władimir: - Dla mnie wszystko tu jest inne, lepsze. Zwłaszcza ludzie. Polacy nawet inaczej się ubierają niż Ukraińcy. Bardziej kolorowo. Na Ukrainie, zwłaszcza zimą, wszyscy chodzą ubrani na czarno. Jak klony.
Krystyna: - Przylecieliśmy do Polski 31 grudnia 2014 roku. Na lotnisku w Katowicach powitali nas pogranicznicy. Panowie okazali się bardzo zasadniczy w wypełnianiu obowiązków. Zaprowadzili Wowę do oddzielnego pokoju i przez ponad godzinę sprawdzali nasze papiery.
Władimir: - Mieliśmy ze sobą wszystkie pieniądze za sprzedane mieszkanie. Nie wiem, czy to wzbudziło podejrzenia strażników, ale powiedzieli, że nas nie wpuszczą. Zacząłem na nich krzyczeć. Wrzeszczałem, że przyleciałem do Polski pracować, płacić podatki, wychowywać dzieci. Że przecież mamy pieniądze na życie, że nie będziemy wykorzystywać polskiego podatnika. Jako ostatniego argumentu użyłem polskich przodków. Wykrzyczałem im, że mój pradziadek był Skrzycki. Że mam po nim nazwisko. Może to zrobiło na nich wrażenie, bo nas wpuścili.
Krystyna: - Ja też mam polskich przodków. Z domu jestem Koreniewska. I imię mi rodzice dali zupełnie nieukraińskie. Nie mamy pretensji do tych strażników. Wykonywali swoje obowiązki. Ale nie krzyczeli, nie pokazywali swojej władzy, nie dali do zrozumienia, że nasza przyszłość zależy od ich humoru. A tak zachowują się ukraińscy policjanci czy strażnicy. Każdy, kto ma jakąś władzę nad drugim człowiekiem.
Minusy życia w Polsce? Zanieczyszczone powietrze w Krakowie.
Władimir: - Na razie wynajmujemy mieszkanie, ale będziemy chcieli kupić własne. Córka od września pójdzie do pierwszej klasy. Po polsku mówi lepiej niż ja. Mamy dwie firmy. Jedna to agencja nieruchomości. Druga to pomoc prawna. Pomagamy Ukraińcom, Białorusinom i Rosjanom, którzy chcą w Polsce wynająć lub kupić mieszkanie. Na naszym vlogu za darmo udzielamy konsultacji.
Krystyna: - Chcielibyśmy mieć polskie obywatelstwo i szybko się zintegrować z Polakami. W końcu jesteśmy Skrzyccy.
Proszę pani, proszę pana
Luda (40 lat) i Walerij (40 lat) Migaczowowie z Czernichowa. Od czterech miesięcy mieszkają we Wrocławiu. Ona pracuje w zakładzie produkującym wafle, on w firmie transportowej
Luda: - Wynajmujemy dwa pokoje na Krzykach. Ładne, umeblowane, za 1800 złotych. Dobrze się mieszka, ale nie mamy kontaktów z sąsiadami. To prawie sami emeryci. Mówimy sobie dzień dobry i tyle.
Walerij: - Ale nigdy nikt nam nic złego nie powiedział. A przecież słyszą, że nie mówimy po polsku.
Luda: - Na Ukrainie jest przekonanie, że w Polsce nie lubią Ukraińców. Na naszym vlogu odpowiadamy: nam tu bardzo dobrze i nie ma się czego obawiać.
Walerij: - Naszego jedenastoletniego Aleksieja sprowadziliśmy na początku lipca. Był tydzień na półkoloniach i ma już polskich kolegów. Za pół roku będzie mówił po polsku bez akcentu. Na Ukrainie została jeszcze 21-letnia córka i 19-letni syn, który jest kontraktowym żołnierzem.
Luda: - Jest na wojnie. Dowodzi czołgiem. Zostało mu pół roku służby. Jak tylko skończy kontrakt, chce dołączyć do nas. Córka też.
Walerij: - Na Ukrainie miałem kilka biznesów, na przykład produkowałem meble biurowe, cały czas mam jeszcze saunę, którą teraz prowadzi ktoś inny. W Polsce pracuję jako kierowca w firmie transportowej. Wożę ludzi.
Luda: - Ja miałam sześć sklepów na bazarach. Wszystko szło dobrze do 2014 roku, do wybuchu wojny. Na Ukrainie wszystko przelicza się na dolary. Wtedy zaczął rosnąć kurs, więc ludziom coraz mniej zostawało pieniędzy. Nasze interesy przestały się opłacać.
Walerij: - W listopadzie powiedzieliśmy "dość". Luda zlikwidowała sklepy, a ja zakład meblowy. Żeby mieć pieniądze na podróż, wynajem mieszkania i pierwsze tygodnie w Polsce, sprzedaliśmy samochód.
Luda: - Nie myślimy o wyjeździe do innego kraju. Mamy podobną mentalność, podobne języki. Zawsze możemy wsiąść w samochód i pojechać te tysiąc kilometrów do Czernichowa.
Walerij: - Byłem w Stanach, Kanadzie, Niemczech, Holandii, Francji. Wszędzie pięknie. Ale co z tego, skoro ludzie inni. Niemców nie lubię.
Luda: - Nigdy wcześniej nie byłam za granicą. Przyjechałam do Polski i wpadłam w zachwyt. Ludzie jak u nas, ale jednak Europa. Przede wszystkim te wasze drogi. U nas takie dziury, że samochodom urywa koła. Dosłownie.
Walerij: - Na Ukrainie od niedawna jest policja, nie milicja. Ale łapówki jak brali, tak biorą. Policji wszyscy się boją, bo mogą zrobić z człowiekiem, co chcą. Nikt nie podejdzie do policjanta z własnej woli. A ja w Polsce robiłem synowi zdjęcia w czapce policjanta. Poprosiłem i on zdjął tę czapkę, posadził syna w radiowozie. Na Ukrainie do głowy by mi to nie przyszło.
Luda: - W polskim sklepie asortyment bez porównania większy. Jogurtów macie przeróżne rodzaje. Taniej. I ta obsługa w sklepach. Tu się nie krzyczy. Nie pogania przy ladzie: "Bystriej, bystriej!", jak się zagapisz. Wszyscy stoją grzecznie. I jest to polskie "proszę", "dziękuję", "proszę pani, proszę pana". Kultura. A polskie domy takije krasiwyje. Zadbane. Te trawniki, kwiaty, krzewy. Nawet na dalekiej wsi. U nas takie są u bogaczy. A tu normalni ludzie tak mieszkają. Dlatego wielu Ukraińców wszystko nagrywa i później pokazuje na swoich kanałach na YouTubie.
Walerij: - Na Ukrainie jak ktoś ma coś ładnego wokół domu, to postawi wysoki na parę metrów betonowy mur, że nawet się tego nie zobaczy. Ale największe różnice widać na wsi. Polska wieś żyje. Ludzie pracują, dbają o gospodarstwa. Na Ukrainie kołchozów już nie ma, ziemia jest w rękach prywatnych, ale wieś ukraińska pracuje w mieście. Jak ktoś ma gospodarstwo, to tylko nasadzi kartofli, żeby mieć co jeść.
Polacy nie mają takich problemów jak my. Zarobi i myśli o kupnie nowego sprzętu do domu, o grillu, piwie albo urlopie. Odpoczywa po pracy. Ukrainiec cały czas drży, jak przetrwać następny dzień.
Luda: - Jeszcze dwóch rzeczy zazdrościmy Polakom. Tu starszym ludziom ustępuje się miejsca w autobusach. Sama widziałam. Na Ukrainie nikt się nie ruszy. I w Polsce, gdy jedzie karetka, wszyscy kierowcy robią przejazd. Na Ukrainie karetki muszę się przedzierać, a jak im się nie uda, to stoją.
Walerij: - Ilu naszych znajomych chce przyjechać do Polski? Wszyscy. Dosłownie. Nasz vlog Polsza dla tiebia, czyli Polska dla ciebie, prowadzimy, by innym ułatwić przyjazd do Polski. Żeby nie tracili pieniędzy na pośredników. Jesteśmy tu kilka miesięcy, a już pomogliśmy przyjechać ośmiu znajomym.
Co jest dobrego na Ukrainie? Ludzie. Ukraińcy to pracowity i dobry naród. Tylko strasznie upodlony.
Luda: - Co nam się w Polsce nie podoba? W święta prawie wszystko jest zamknięte. U nas nie ma takiego święta, żeby pozamykali sklepy.
Chcielibyśmy tu założyć jakiś swój biznes. Sprzedamy dom na Ukrainie i kupimy tu, w Polsce. Aleksiej, chodząc po Wrocławiu, pokazuje ukwiecone balkony i mówi: Mama, taki kiedyś będziemy mieć w naszym domu. Ukraińcy o Polsce: Czysto, piękne domki, trawniki! A urzędnik się uśmiecha Wyborcza.pl · by Jacek Różalski · January 9, 2016 Wyborcza.pl Duży Format REKLAMA
Jelena Sudina z Awdijewki pod Donieckiem: - Byłam w Berlinie i mi się nie podobało. Jakiś inny, obcy dla mnie klimat. Czułam się nieswojo. A w Warszawie jak w domu (Fot. Albert Zawada/ Agencja Gazeta)
Zobacz zdjęcia (3) Polaków narzekających na swój kraj wysłałabym na Ukrainę. Niech pomieszkają miesiąc, dwa. Wracając, ziemię na granicy będą całowali. Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej W Polsce mieszka już prawie milion Ukraińców. Pracują, studiują, zakładają firmy. Wrażeniami dzielą się na YouTubie. Nikt tak jak Ukraińcy nie zachwyca się naszym krajem.
Ciepła woda w kranie
Artiom Kołokolkin (19 lat) z Dobropola w obwodzie donieckim. Od dwóch lat mieszka w Warszawie. Studiuje handel międzynarodowy. Pracuje jako recepcjonista w szkole tańca.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, która już wcześniej przyjechała do Polski. Opowiadała nieprawdopodobne rzeczy, jak tu jest wspaniale. Że tu jest prawdziwa Europa. Chciałem tę Europę w końcu zobaczyć.
Zanim w październiku 2014 roku zacząłem tu studia, przyjechałem do Gliwic z grupą młodzieży jako "dziecko Doniecka". Spędzaliśmy tu wakacje z dala od wojny. Ledwo minęliśmy autokarem granicę, a ja włączyłem kamerę i zacząłem wszystko nagrywać. Zobaczyłem inny świat. Największe wrażenie zrobiły na mnie drogi. Szerokie, równe, z pomalowanymi na całej długości białymi pasami rozdzielającymi jezdnie. Prawdziwy kosmos. Chyba każdy Ukrainiec, zwłaszcza z małej miejscowości, nie może wyjść z podziwu, że mogą być drogi bez dziur. Wszystko mi się podobało.
Pierwszą rzeczą, którą kupiłem, była walizka na kółkach. U nas są o wiele droższe. Kosztowała 100 zł. Jedną czwartą pensji mojej mamy.
Rewolucyjną zmianą w moim życiu było też, że w kawalerce, którą wynajmuję, zawsze mam ciepłą wodę w kranie. Na Ukrainie mieszkałem w dziewięciopiętrowym bloku. I często nie było nawet zimnej wody. Albo tylko przez kilka godzin. Mama mi ostatnio powiedziała, że się poprawiło. Zimna woda leci teraz przez całą dobę.
Kolejny szok to komunikacja publiczna. Na Ukrainie człowiek nie wie, kiedy i jaki autobus przyjedzie. Kierowcy jeżdżą, jak chcą, często innymi trasami. W Warszawie już się przyzwyczaiłem, że autobusy przyjeżdżają na właściwy przystanek i o czasie. Gdy opowiadam o tym na Ukrainie, ludzie nie wierzą. Śmiać mi się chce, gdy warszawiacy denerwują się trzyminutowym spóźnieniem.
Za rok studiów w Warszawie płacę 1000 euro. Mama wzięła na to pożyczkę, którą spłacamy. Nie mam polskich korzeni, nie mam więc Karty Polaka. Nie mogę liczyć na żadne przywileje finansowe. Ale oceny na egzaminach dostaję tu za wiedzę, a nie za łapówki. A te na Ukrainie, także na uczelniach, są już narodowym zwyczajem. Jakiś czas temu kolega z Kijowa poprosił mnie o równowartość 70 złotych, bo taka jest na jego uczelni stawka za zdany egzamin. W Polsce o niczym takim nie słyszałem.
Dobrego wrażenia nie zepsuły mi nawet dwa incydenty. Raz w Gliwicach pod nasz hotel przyszła grupa młodych ludzi i krzyczała: "Ukraińskie świnie jedźcie na Ukrainę". Drugi raz ktoś pokazał mi środkowy palec na widok ukraińskiej flagi na moim plecaku. To było latem 2014 roku, gdy na wschodzie Ukrainy toczyły się ciężkie walki.
Niedawno byłem w Paryżu. Tamtejsze metro przypomina mi to w Kijowie. Jest brudno. Poza tym we Francji przez cały czas czułem zagrożenie. W głowie miałem te zamachy. W Niemczech też niewesoło, bo wciąż napływają uchodźcy. I tak myślę: w Wielkiej Brytanii funt leci na łeb na szyję, na Ukrainie znów może wybuchnąć wojna, a w Polsce spokój.
Co mi się bardziej podoba na Ukrainie? Dziewczyny. Na ulicy bez problemu odróżnię Ukrainkę od Polki. Ukrainka, wychodząc choćby na pięć minut do sklepu, musi się dwie godziny przygotowywać przed lustrem. Nie chcę powiedzieć, że Polki o siebie nie dbają, ale nie malują się tak jak Ukrainki. Są bardziej praktyczne.
Wiem, że nigdy nie należy mówić nigdy, ale nie wrócę już na Ukrainę. Tam nie ma dla mnie przyszłości. W Polsce mam prawo stałego pobytu. Sprowadziłem do Warszawy mamę. Chcemy tu zostać. Ale na swoim vlogu ostrzegam innych Ukraińców: nikt tu na dzień dobry nie zostaje dyrektorem. Trzeba się bardzo starać, pracować. No i uczyć polskiego.
W końcu jesteśmy Skrzyccy
Krystyna (37 lat) i Władimir (36 lat) Skritscy z Kijowa. Ona jest prawnikiem, on skończył technikum. W Polsce od półtora roku. W Krakowie prowadzą agencję nieruchomości
Krystyna: - Jechałam z synkiem autobusem. O dziwo, był bardzo zatłoczony. Aby ludzie nie zgnietli dwuletniego wtedy Nikosa, zwyczajem ukraińskim rozstawiłam ramiona i tak tkwiliśmy między pasażerami a drzwiami. Czekałam, na którym przystanku ludzie zaczną na mnie krzyczeć, że drzwi zastawiam. A tu nic. Gdy autobus się zatrzymywał, ludzie mnie przepraszali, ja się odsuwałam i tak za każdym razem. Nikt nawet nie fuknął, nie rzucił złego spojrzenia. W kijowskim autobusie zostałabym obsobaczona na czym świat stoi. Nikt by się nie przejął, że jedzie matka z małym dzieckiem.
Władimir: - Ukraińcy nie mieli czasu nauczyć się codziennej kultury. Życzliwości. U nas najpierw byli pańszczyźniani chłopi, niemal niewolnicy, a później komunizm. Nie było od kogo nauczyć się szacunku dla innych.
Krystyna: - Na Ukrainie pracowałam w firmie leasingowej. Ściągałam zaległości. Wowa pracował w firmie handlowej. Nasz poziom życia nie był zły. Razem zarabialiśmy ok. 1500 dolarów. Ale wokół widzieliśmy rozkład państwa, wszechobecną korupcję, w tym na szczytach władzy. Na Ukrainie nie ma miejsca dla ludzi, którzy chcieliby przestrzegać prawa. I ta pogarda każdego, kto ma nad drugim człowiekiem choćby minimalną władzę. Przerażające.
Władimir: - W Krakowie we wniosku o meldunek narobiłem masę błędów. Urzędniczka powiedziała, że nie ma problemu, i pomogła je poprawić. Na Ukrainie zmieszałaby mnie z błotem na oczach innych. No i oczywiście za wydanie niemal każdej decyzji wszyscy tam biorą w łapę. Bez prezentu niczego się nie załatwi. W Krakowie w żadnym urzędzie nikt ode mnie niczego chciał.
Krystyna: - I ten spokój... Na poczcie, w urzędzie ludzie czekają cierpliwie na numerek. Do okienka podchodzi jedna osoba. Na pocztach pracują bardzo miłe panie. Są wyrozumiałe i chcą pomóc. Nie raz zadawałam im mnóstwo pytań. W Kijowie urzędów z numerkami jest tylko kilka. W innych wszyscy tłoczą się przy okienkach i komentują, co kto załatwia i czemu tak długo. I po co w ogóle zawraca głowę. A urzędnicy warczą. Petent to intruz, który przeszkadza pić kawę albo jeść obiad.
Władimir: - Dla mnie wszystko tu jest inne, lepsze. Zwłaszcza ludzie. Polacy nawet inaczej się ubierają niż Ukraińcy. Bardziej kolorowo. Na Ukrainie, zwłaszcza zimą, wszyscy chodzą ubrani na czarno. Jak klony.
Krystyna: - Przylecieliśmy do Polski 31 grudnia 2014 roku. Na lotnisku w Katowicach powitali nas pogranicznicy. Panowie okazali się bardzo zasadniczy w wypełnianiu obowiązków. Zaprowadzili Wowę do oddzielnego pokoju i przez ponad godzinę sprawdzali nasze papiery.
Władimir: - Mieliśmy ze sobą wszystkie pieniądze za sprzedane mieszkanie. Nie wiem, czy to wzbudziło podejrzenia strażników, ale powiedzieli, że nas nie wpuszczą. Zacząłem na nich krzyczeć. Wrzeszczałem, że przyleciałem do Polski pracować, płacić podatki, wychowywać dzieci. Że przecież mamy pieniądze na życie, że nie będziemy wykorzystywać polskiego podatnika. Jako ostatniego argumentu użyłem polskich przodków. Wykrzyczałem im, że mój pradziadek był Skrzycki. Że mam po nim nazwisko. Może to zrobiło na nich wrażenie, bo nas wpuścili.
Krystyna: - Ja też mam polskich przodków. Z domu jestem Koreniewska. I imię mi rodzice dali zupełnie nieukraińskie. Nie mamy pretensji do tych strażników. Wykonywali swoje obowiązki. Ale nie krzyczeli, nie pokazywali swojej władzy, nie dali do zrozumienia, że nasza przyszłość zależy od ich humoru. A tak zachowują się ukraińscy policjanci czy strażnicy. Każdy, kto ma jakąś władzę nad drugim człowiekiem.
Minusy życia w Polsce? Zanieczyszczone powietrze w Krakowie.
Władimir: - Na razie wynajmujemy mieszkanie, ale będziemy chcieli kupić własne. Córka od września pójdzie do pierwszej klasy. Po polsku mówi lepiej niż ja. Mamy dwie firmy. Jedna to agencja nieruchomości. Druga to pomoc prawna. Pomagamy Ukraińcom, Białorusinom i Rosjanom, którzy chcą w Polsce wynająć lub kupić mieszkanie. Na naszym vlogu za darmo udzielamy konsultacji.
Krystyna: - Chcielibyśmy mieć polskie obywatelstwo i szybko się zintegrować z Polakami. W końcu jesteśmy Skrzyccy.
Proszę pani, proszę pana
Luda (40 lat) i Walerij (40 lat) Migaczowowie z Czernichowa. Od czterech miesięcy mieszkają we Wrocławiu. Ona pracuje w zakładzie produkującym wafle, on w firmie transportowej
Luda: - Wynajmujemy dwa pokoje na Krzykach. Ładne, umeblowane, za 1800 złotych. Dobrze się mieszka, ale nie mamy kontaktów z sąsiadami. To prawie sami emeryci. Mówimy sobie dzień dobry i tyle.
Walerij: - Ale nigdy nikt nam nic złego nie powiedział. A przecież słyszą, że nie mówimy po polsku.
Luda: - Na Ukrainie jest przekonanie, że w Polsce nie lubią Ukraińców. Na naszym vlogu odpowiadamy: nam tu bardzo dobrze i nie ma się czego obawiać.
Walerij: - Naszego jedenastoletniego Aleksieja sprowadziliśmy na początku lipca. Był tydzień na półkoloniach i ma już polskich kolegów. Za pół roku będzie mówił po polsku bez akcentu. Na Ukrainie została jeszcze 21-letnia córka i 19-letni syn, który jest kontraktowym żołnierzem.
Luda: - Jest na wojnie. Dowodzi czołgiem. Zostało mu pół roku służby. Jak tylko skończy kontrakt, chce dołączyć do nas. Córka też.
Walerij: - Na Ukrainie miałem kilka biznesów, na przykład produkowałem meble biurowe, cały czas mam jeszcze saunę, którą teraz prowadzi ktoś inny. W Polsce pracuję jako kierowca w firmie transportowej. Wożę ludzi.
Luda: - Ja miałam sześć sklepów na bazarach. Wszystko szło dobrze do 2014 roku, do wybuchu wojny. Na Ukrainie wszystko przelicza się na dolary. Wtedy zaczął rosnąć kurs, więc ludziom coraz mniej zostawało pieniędzy. Nasze interesy przestały się opłacać.
Walerij: - W listopadzie powiedzieliśmy "dość". Luda zlikwidowała sklepy, a ja zakład meblowy. Żeby mieć pieniądze na podróż, wynajem mieszkania i pierwsze tygodnie w Polsce, sprzedaliśmy samochód.
Luda: - Nie myślimy o wyjeździe do innego kraju. Mamy podobną mentalność, podobne języki. Zawsze możemy wsiąść w samochód i pojechać te tysiąc kilometrów do Czernichowa.
Walerij: - Byłem w Stanach, Kanadzie, Niemczech, Holandii, Francji. Wszędzie pięknie. Ale co z tego, skoro ludzie inni. Niemców nie lubię.
Luda: - Nigdy wcześniej nie byłam za granicą. Przyjechałam do Polski i wpadłam w zachwyt. Ludzie jak u nas, ale jednak Europa. Przede wszystkim te wasze drogi. U nas takie dziury, że samochodom urywa koła. Dosłownie.
Walerij: - Na Ukrainie od niedawna jest policja, nie milicja. Ale łapówki jak brali, tak biorą. Policji wszyscy się boją, bo mogą zrobić z człowiekiem, co chcą. Nikt nie podejdzie do policjanta z własnej woli. A ja w Polsce robiłem synowi zdjęcia w czapce policjanta. Poprosiłem i on zdjął tę czapkę, posadził syna w radiowozie. Na Ukrainie do głowy by mi to nie przyszło.
Luda: - W polskim sklepie asortyment bez porównania większy. Jogurtów macie przeróżne rodzaje. Taniej. I ta obsługa w sklepach. Tu się nie krzyczy. Nie pogania przy ladzie: "Bystriej, bystriej!", jak się zagapisz. Wszyscy stoją grzecznie. I jest to polskie "proszę", "dziękuję", "proszę pani, proszę pana". Kultura. A polskie domy takije krasiwyje. Zadbane. Te trawniki, kwiaty, krzewy. Nawet na dalekiej wsi. U nas takie są u bogaczy. A tu normalni ludzie tak mieszkają. Dlatego wielu Ukraińców wszystko nagrywa i później pokazuje na swoich kanałach na YouTubie.
Walerij: - Na Ukrainie jak ktoś ma coś ładnego wokół domu, to postawi wysoki na parę metrów betonowy mur, że nawet się tego nie zobaczy. Ale największe różnice widać na wsi. Polska wieś żyje. Ludzie pracują, dbają o gospodarstwa. Na Ukrainie kołchozów już nie ma, ziemia jest w rękach prywatnych, ale wieś ukraińska pracuje w mieście. Jak ktoś ma gospodarstwo, to tylko nasadzi kartofli, żeby mieć co jeść.
Polacy nie mają takich problemów jak my. Zarobi i myśli o kupnie nowego sprzętu do domu, o grillu, piwie albo urlopie. Odpoczywa po pracy. Ukrainiec cały czas drży, jak przetrwać następny dzień.
Luda: - Jeszcze dwóch rzeczy zazdrościmy Polakom. Tu starszym ludziom ustępuje się miejsca w autobusach. Sama widziałam. Na Ukrainie nikt się nie ruszy. I w Polsce, gdy jedzie karetka, wszyscy kierowcy robią przejazd. Na Ukrainie karetki muszę się przedzierać, a jak im się nie uda, to stoją.
Walerij: - Ilu naszych znajomych chce przyjechać do Polski? Wszyscy. Dosłownie. Nasz vlog Polsza dla tiebia, czyli Polska dla ciebie, prowadzimy, by innym ułatwić przyjazd do Polski. Żeby nie tracili pieniędzy na pośredników. Jesteśmy tu kilka miesięcy, a już pomogliśmy przyjechać ośmiu znajomym.
Co jest dobrego na Ukrainie? Ludzie. Ukraińcy to pracowity i dobry naród. Tylko strasznie upodlony.
Luda: - Co nam się w Polsce nie podoba? W święta prawie wszystko jest zamknięte. U nas nie ma takiego święta, żeby pozamykali sklepy.
Chcielibyśmy tu założyć jakiś swój biznes. Sprzedamy dom na Ukrainie i kupimy tu, w Polsce. Aleksiej, chodząc po Wrocławiu, pokazuje ukwiecone balkony i mówi: Mama, taki kiedyś będziemy mieć w naszym domu.
O nic się nie martwię
Jelena Sudina (38 lat) z Awdijewki pod Donieckiem. Instruktorka fitnessu. W Warszawie mieszka od dwóch lat
Jestem rosyjskojęzyczną Ukrainką. Jak większość na wschodzie Ukrainy. Ale nie mam nic wspólnego z separatystami, przez których musiałam opuścić dom. Trafiła w niego bomba. Na szczęście nikomu nic się nie stało. W maju 2014 roku uciekłam z 12-letnim synem. Żeby mieć pieniądze na wyjazd, sprzedałam samochód.
Przez 15 lat byłam nauczycielką informatyki. Miałam też studio fotograficzne i sklep internetowy: sprzedawałam pościel i zabawki. Rano - szkoła, a popołudniami i wieczorami - biznes. Z pensji nauczycielki ledwo starcza na opłacenie czynszu i rachunków. Każdy nauczyciel musi dorabiać, inaczej nie miałby na jedzenie.
Donieck to duże, prężne i bogate miasto, ale w porównaniu z Warszawą to inna planeta. Trolejbusy są stare, strasznie zapchane, a kierowcy to niesamowite chamy, krzyczą na pasażerów. Tu podziwiam transport miejski: niskopodłogowe autobusy i tramwaje. U nas inwalidami nikt się nie przejmuje, więc wielu życie spędza w domach. Wrażenie zrobiły na mnie elektroniczne wyświetlacze i zapowiedzi kolejnych przystanków. W Warszawie jadę sobie po równych ulicach. Rozglądam się. Obserwuję ludzi na chodnikach albo sklepy. I o nic się nie martwię. Wreszcie czuję spokój.
To nie spodoba się niektórym Ukraińcom, ale mentalnie bardziej pasuję do Polski. Żałuję, że nie mam polskich korzeni. Nie chodzi przy tym o Kartę Polaka i związane z nią przywileje. Polacy mają cechy, których brakuje Ukraińcom. Tu ludzie sobie pomagają. Jak ktoś pyta o drogę, to życzliwie tłumaczą. Na Ukrainie ludzie nie są życzliwi.
Byłam w Berlinie i mi się nie podobało. Jakiś inny, obcy dla mnie klimat. Czułam się nieswojo. A w Warszawie jak w domu. Wciąż jestem jak turystka, która nie może przestać się zachwycać. Choć po dwóch latach dostrzegam, że są korki i że nie wszystkie domy są wyremontowane.
Tęsknię za Donieckiem, ale wiem, że nigdy tam nie wrócę. Tu ludzie mają możliwości rozwoju, spokojnego życia. Na Ukrainie takich perspektyw nie ma.
Jestem szczęśliwa, że mój syn będzie dorastał w Polsce. W gimnazjum na Bemowie został bardzo dobrze przyjęty przez kolegów. Zaopiekowali się nim. Jemu tak spodobało się w szkole, że żałował, że nie ma lekcji w weekendy. Proszę sobie wyobrazić, że Borys zdobył w gimnazjum drugie miejsce w konkursie wiedzy o Warszawie.
Podobnie jak ja jest zafascynowany tańcem. Często jeździmy na zawody. Niedawno zajął ósme miejsce na Grand Prix Polski. Ja szkolę instruktorów tańca. A niedawno założyłam także studio filmowe. Nakręciliśmy już jeden film edukacyjny. Teraz zdobyłam grant na nagranie filmu o imigrantach w Polsce. Nie tylko o Ukraińcach.
Czy spotkało mnie coś przykrego? Osobiście nie. Ale nie raz widzieliśmy napisy "Polska tylko dla Polaków". Teraz dzieje się wszędzie tyle dziwnych rzeczy, że kazałam Borysowi w autobusach mówić tylko po polsku. Nawet gdy rozmawia ze mną przez telefon. Tak dla bezpieczeństwa.
Moje plany? Kiedyś kupię sobie domek pod Warszawą i spędzę w nim spokojnie resztę życia.
Urzędnik się uśmiecha
Anastazja Kwadrowicz (29 lat) i Andrzej Mołodecki (24 lata), rodzeństwo z Żytomierza. Ona zajmuje się obsługą klientów w firmie kanadyjskiej, on szuka pracy. Od trzech lat w Warszawie
Andrzej: - Granicę przekroczyliśmy w nocy, więc niewiele widzieliśmy po drodze. Ja pierwszy raz wyjeżdżałem z Ukrainy, więc bardzo mnie ciekawiło, jak to będzie.
Anastazja: - Przyjechaliśmy 21 lipca 2013 roku. Mówiliśmy już nieźle po polsku dzięki naszej nauczycielce, która pochodzi z Warszawy. Pani Helena opowiadała, że w Polsce nie ma bezdomnych psów. A my pod dworcem od razu zobaczyliśmy dużego, ewidentnie bezdomnego psa. Zrobiliśmy zdziwione miny. No i sam Dworzec Zachodni też nie prezentował się wtedy dobrze. To była trochę taka Ukraina. Szaro, trochę brudno. Teraz wygląda to o wiele lepiej. No i rzeczywiście w Warszawie bezdomne zwierzęta to pojedyncze przypadki. A po Ukrainie biegają całe watahy wielkich bezdomnych psów. I kotów.
Andrzej: - Pierwszego dnia poszliśmy oglądać miasto. Marszałkowska, Stare Miasto, Trakt Królewski. Dopiero tam krzyknęliśmy "Wow!". To była naprawdę Europa. Czysto, na chodnikach kwiaty i drzewa w donicach.
Anastazja: - Ogródki kawiarniane. Czegoś takiego na Ukrainie nie widzieliśmy.
Andrzej: - Zachwytów starczyło nam do Łazienek. Tam poczuliśmy takie zmęczenie, żeśmy spali na ławce. Na zmiany. Na drugi dzień znaleźliśmy mieszkanie.
Anastazja: - Tata był Ukraińcem. Polakami byli nasi dziadkowie i pradziadkowie ze strony matki. Dostaliśmy Karty Polaka.
Andrzej: - Ja, mając 16 lat, przyjąłem nazwisko matki: Mołodecki. Na Ukrainie w momencie wystąpienia o paszport można zmienić nazwisko. Wiele osób tak robi. Ja chciałem podkreślić moje polskie korzenie.
Anastazja: - Od dziecka byliśmy wychowywani przez matkę, żeby nie kłamać, nie brać i nie dawać łapówek, uczciwie zarabiać na życie. Ale na Ukrainie ludzie z takimi zasadami nie przeżyją. Pojechałam do Kijowa na studia. Myślałam: założę firmę, będę płaciła podatki i godnie żyła. Nic z tego. Nie dałam rady. Nie chciałam dawać łapówek urzędnikom.
Andrzej: - Studiowałem architekturę krajobrazu. Można bardzo dobrze wykuć się do egzaminu, ale i tak trzeba pokazać egzaminatorowi, że się na przykład kupiło jakąś jego książkę, bo on z tego ma pieniądze. Żeby dostać dyplom z dobrymi ocenami, nie wystarczy zdać bardzo dobrze wszystkie egzaminy, trzeba dać za to kasę. Także na uczelniach państwowych.
Anastazja: - W Polsce tyle razy załatwialiśmy sprawy w urzędach i nigdy nikt nie zasugerował, że chce od nas łapówkę.
Andrzej: - I wszyscy są tacy grzeczni. Pamiętam jak dziś rejestrację samochodu w Warszawie. Czekaliśmy w poczekalni na swoją kolej, a do środka co chwila ktoś wchodził. I każdy mówił "dzień dobry". Byliśmy w szoku. "Ale jak to? To tu się tak ludzie zachowują?".
Andrzej: - Teraz, jeżdżąc na Ukrainę, sami wszędzie mówimy "dzień dobry".
Anastazja: - Ludzie patrzą na nas jak na nienormalnych.
Anastazja: - Gdy słyszę narzekania Polaków na urzędy albo w ogóle na swój kraj, mam ochotę ich wysłać na Ukrainę. Niechby pomieszkali miesiąc, dwa za ukraińską pensję lub emeryturę. Wracaliby szybko do Polski i na granicy całowali ziemię. Polacy narzekają na kraj, ale starają się go ulepszać. Ukraińcy narzekają i nic nie robią, by żyło im się lepiej. Śnią o Europie i czekają, aż ktoś przyjedzie i im tę bogatą Europę przyniesie.
Andrzej: - Już się tak przyzwyczaiłem do wygodnego, bezpiecznego życia w Polsce, że czasami zaczyna mnie ono nudzić. Ale wystarczy pięć dni na Ukrainie i chcę wracać do Warszawy. I znów się zachwycam Polską.
Reportaż Jacka Różalskiego
źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20624368,ukraincy-o-polsce-czysto-piekne-domki-trawniki-a-urzednik.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2012.05.06 13:33 UczenSokratesa Czy filozofia chrześcijańska, to chrześcijaństwo?

Izraelici mieli tchnienie żywota, a tylko niektórzy Ducha. Podałem Ci cytaty bardzo jasne w treści. Właśnie o tym.
Nie rozumiem. Chcesz powiedzieć, ze nie każdy cieszy się łaską 'posiadania' darów Ducha? Myślę, ze to nie tak. Ducha nie można posiąść, ale mozna otworzyć pewną przestrzeń, która stworzy idealne warunku usposabiające podłoże skłaniające się ku - Natchnienie nie rodzi się z dnia na dzień, tak jak owoc nie dojrzewa nie mając odpowiednich, uprzednich warunków.
Jesteśmy właśnie u podstaw, czegoś co widzę jako bardzo niebezpieczny brak widzenia Światła u Ciebie.
Dlaczego niebezpieczny?
Posłuchaj Pisma:
(8) A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. (9) Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto NIE MA DUCHA CHRYSTUSOWEGO, ten do Niego nie należy.
Dla Ciebie Duch to rodzaj natchnienia rodzące się powoli z gleby ludzkiego umysłu. Bardzo duży błąd.
Duch Święty, to Osoba, której działanie może pojawić całkowicie nagle i wobec dużej grupy osób. Tak było w Wieczerniku i tysiące razy później w historii Kościoła.
Jeśli tej rzeczywistości nie rozumiesz, nie jesteś chrześcijanką...
Bo ... kto NIE MA DUCHA CHRYSTUSOWEGO, ten do Niego nie należy.
Spotkanie Elżbiety z Miriam, to nie żadne natchnienie, rodzące się powoli, ale potężna interwencja Osoby Ducha Świętego. która dała Elżbiecie zrozumienie, że jej krewna jest matką Mesjasza! Zupełnie rewolucyjną wiedzę.
Dla Ciebie Ewangelia, to opowieść o egzystencjalnej drodze ludzkiego rozwoju.
Owszem, jesteśmy w drodze. Tylko jesteśmy objęci działaniem transcendentnego Boga, to ... nowe stworzenie.
To rewolucja wobec czasów ST. Tak wielka, że Pan mówi:
11) Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.
(Ew. Mateusza 11:11, Biblia Tysiąclecia) Jeśli nie przyjmiesz Ducha jako Osoby, nie jesteś nowym stworzeniem, nie przyjęłaś daru zbawienia!
(Ew. Jana 1:31-35, Biblia Tysiąclecia) (3) W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego. (4) Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? (5) Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. (6) To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. (7) Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.
Piszesz, że nie można mieć Ducha. Zobacz świadectwo naszych relacji miłości. Mówimy ... mam dziewczynę , męża itd. Czy można mieć osobę ? Można, jeśli czyni ona sama z siebie dar! Duch jest Osobą, która obdarowuje nas swoją obecnością. W tym sensie jak najbardziej można "mieć Ducha". Nadal jesteśmy wolni, możemy nawet Go zasmucić, ale jego cudowna Obecność, jest zawsze dostępna, bo dał nam Siebie.
Czytam Twoje teksty i sądzę , że jesteś w wielkim błędzie, biorąc za chrześcijaństwo, coś co jest bardziej egzystencjalną filozofią, wykorzystującą motywy Ewangelii, niż otwarciem się na Dar.
2 List Jana
(9) Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce [Chrystusa], ten ma i Ojca, i Syna.
Magdo, jest niezmierne bogactwo Daru, który może być Twój , jeśli zechcesz przekroczyć ramy aktualnie przez Ciebie wyznawanej filozofii a przyjmiesz to, co daje Bóg, nawet jeśli przekracza to wyobraźnię.
Z wielkimi darami jest zawsze ten problem, ze pokazują równocześnie wielki brak, który wypełniają. Warto zgodzić się n a obraz siebie potrzebującego i przyjąć Dar:))). Pozdrawiam:))
http://tygodnik.onet.pl/forum.html?hashr=0&#forum:MSwyODksOCw5NjE1MDI3MywyMzc3NTI3NzEsMTE4NzkwOTgsMSxmb3J1bTAwMS5qcw==
submitted by UczenSokratesa to Postonecik [link] [comments]


Matura 2015 zadanie 33 podstawowy - liceum Jak powinien wyglądać prawidłowy stolec?  Kamila Lipowicz ... Rosyjski #44 - Tryb rozkazujący RODZAJE STOLCA gramatyka krok po kroku- ODMIANA CZASOWNIKÓW - YouTube TYPY OSÓB w KLUBIE - YouTube Week 10, continued - YouTube Bars and Melody - Just Remember NAPISY PL Typy osób w klubie - YouTube STOLEC A ZDROWIE

Jaka jest osoba,liczba,czas i rodzaj tych wyrazów ...

  1. Matura 2015 zadanie 33 podstawowy - liceum
  2. Jak powinien wyglądać prawidłowy stolec? Kamila Lipowicz ...
  3. Rosyjski #44 - Tryb rozkazujący
  4. RODZAJE STOLCA
  5. gramatyka krok po kroku- ODMIANA CZASOWNIKÓW - YouTube
  6. TYPY OSÓB w KLUBIE - YouTube
  7. Week 10, continued - YouTube
  8. Bars and Melody - Just Remember NAPISY PL
  9. Typy osób w klubie - YouTube
  10. STOLEC A ZDROWIE

Tibetan Music, Healing Music, Relaxation Music, Chakra, Relaxing Music for Stress Relief, 2853C - Duration: 6:00:22. Yellow Brick Cinema - Relaxing Music Recommended for you W tym odcinku poznacie jak tworzony jest tryb rozkazujący dla drugiej osoby liczby pojedynczej i mnogiej. Zapraszam do polubienia mojej strony na facebook'u:... Czy jego BRODA jest prawdziwa? Skąd pochodzi 'DLA PIENIĘDZY'? - część 2 DUŻY W MALUCHU EXTRA - Duration: 12:20. Duzy w Maluchu 123,837 views Oblicz prawdopodobieństwo zdarzenia polegającego na tym, że osoba losowo wybrana spośród ankietowanych nie kupiła żadnego biletu. Wynik przedstaw w formie nieskracalnego ułamka. Jeśli kiedykolwiek byłeś albo masz zamiar iść do KLUBU to z pewnością trafiłeś na idealny filmik dla Ciebie. Nowy klip https://youtu.be/Cp-kjbb3Lqw Tępi ochr... Rzadko rozmawiamy o wypróżnieniach. Ale to, jak wygląda stolec, jest bardzo istotną kwestią? Jak powinien wyglądać prawidłowy stolec? Chcesz wiedzieć więcej?... Podstawy gramatyki :) FACEBOOK: http://www.facebook.com/taaleffectwaalwijk WYMOWA: https://www.youtube.com/watch?v=mAZhrVF5aIQ DOEN-MAKEN: https://www.youtub... W klubach można spotkać przeróznych ludzi... od napakowanych chamów po chłopaczków uczących się do sesji. Przedstawiamy wam 9 naszych typów ludzi w klubach :... Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. NA PRAWDĘ NIE WIEM DLACZEGO ALE ZMIENIŁO MI KOŃCÓWKI Z AŚ NA EŚ :( I WYCHODZI OSOBA MĘSKA! MA BYĆ RODZAJ ŻEŃSKI! na prawdę przepraszam za to :/